Relacja z Targów Produktów Tradycyjnych i Ekologicznych - Regionalia 2014


Dzień dobry,
W zeszłą sobotę (5.04) wybrałam się z Mężem na Targi Produktów Tradycyjnych i Ekologicznych - Regionalia w Warszawie, jedną z pierwszych imprez kulinarnych, które odbyły się w tym roku. Dziś zapraszam Was na moją krótką fotograficzną relację z tego wydarzenia, w której pokażę Wam, co ciekawego działo się na Targach oraz jakie produkty kupiliśmy. 

(fot. powyżej: Sery Grądzkie)


Targi Regionalia to impreza promująca naszych lokalnych producentów żywności tradycyjnej oraz ekologicznej. Prezentowane tutaj wyroby to prawdziwe perełki polskiego przemysłu spożywczego - produkty wytwarzane na bazie receptur przekazywanych z pokolenia na pokolenie, nierzadko figurujące na liście produktów tradycyjnych, z wysokiej jakości składników, a co dla mnie najważniejsze - przygotowywane z sercem. Udział w takim wydarzeniu jest zatem niepowtarzalną szansą na bliższe poznanie naszego kulinarnego dziedzictwa - szczególnie, że większość wystawianych produktów nie jest dostępna w powszechnej sprzedaży.  

Klimat regionalny był - Panie na zdjęciu zachęcają do spróbowania swoich produktów śpiewając ludowe piosenki:)


Na Targach można było przede wszystkim spróbować tradycyjnych wyrobów z różnych części Polski - wędlin, miodów, serów, przeróżnych napitków, chleba i ciast. Poruszanie się po kulinarnej mapie kraju ułatwiało oznaczenie stoisk nazwami województw. Impreza promowała ponadto żywność ekologiczną i szeroko pojęty ekologiczny styl życia (np. segregację odpadów). Zauważyć się dało również stoiska, które oparły swoją ofertę na trendach nowoczesnych, jak napoje na bazie yerba mate, o których napiszę dalej. Działo się dużo i było ciekawie. Więcej o targach możecie przeczytać na oficjalnej stronie: www.regionalia.com.pl

Smażony ser to przysmak mojej Mamy z jej rodzinnych stron, Borów Tucholskich. Okazuje się, że pochodzi z Wielkopolski i jest wyróżniony oznaczeniem Chronione Oznaczenie Geograficzne. 


Równolegle z Targami odbywa się konkurs na najlepsze produkty. "Góral" z Tłoczni Maurer dumnie pozuje ze złotym medalem w kategorii Promile i procenty za śliwowicę z Łącka.


Nie bójcie się przyjechać na targi głodni, gdyż na takich wydarzeniach zazwyczaj można dobrze się posilić. My zjedliśmy smakowite czebureki z wołowiną na stoisku z potrawami Tatarskimi...


... a na stoisku z tradycyjnymi wędlinami pyszną białą kiełbaskę z musztardą:


Jeśli już o wędlinach mowa, to naszą uwagę zwróciło stoisko firmy Smakosz z wyrobami mięsnymi w słoikach. Są to, jak mawia mój Mąż, tzw. podłe wędliny (oczywiście bez uszczerbku dla ich jakości czy smaku), typu kaszanka, wątrobianka, czy salceson, przygotowywane zgodnie z tradycyjnymi recepturami i utrwalane metodą pasteryzacji. Ja od takich dobroci trzymam się z daleka, ale mój Mąż był zachwycony i bardzo żałuje, że kupił sobie tylko słoik wątrobianki, a nie trójpak, jak zachęcała nas sprzedawczyni:) Mnie te wyroby przekonały naturalnym składem, fajnymi nazwami (jak kiełbasa po świniobiciu, salceson po świniobiciu) i uroczym opakowaniem.


Na Targach promowane były też kapłony, czyli wykastrowane koguty. Kapłon jest przysmakiem kuchni staropolskiej, tak więc stoisko go prezentujące jest jak najbardziej na miejscu .... jednak wzdrygnęło mną nieco, gdy zobaczyłam te martwe koguty w koszykach...


Uwielbiamy sery, zatem z każdego festiwalu staramy się przywieźć chociaż jeden. Na Regionaliach kupiliśmy młody ser z dodatkiem nasion czarnuszki na stoisku Serów Grądzkich. Był świetny na świeżym pieczywie z dodatkiem pomidora. 


Dłuższą chwilę spędziliśmy na stoisku Winnic Lubuskich, przyjemnie gawędząc z właścicielem Winnicy na Leśnej Polanie i smakując kolejnych wspaniałych trunków. Okolice Zielonej Góry charakteryzują się dość ciepłym jak na Polskę klimatem, który sprzyja uprawie winorośli. W Lubuskim produkuje się zarówno wina białe, jak i czerwone, choć z festiwalu wróciłam z czymś dużo ciekawszym - winem z dzikiej róży w typie Porto. Dowiedzieliśmy się przy okazji o Tygodniu otwartych winnic, organizowanym co roku we wrześniu przez lubuskie winnice, na którym podobno wino leje się strumieniami, a władzę nad Zieloną Górą przejmuje Bachus. Już wiem, gdzie będziemy spędzać ostatnie dni tegorocznego lata;)

Nie ukrywam, że od tego próbowania zaszumiało mi w głowie - mój Mąż był kierowcą, zatem na mnie spoczywał ciężar degustacji;) Zwróćcie uwagę na piękny kolor wina z dzikiej róży (druga butelka od prawej) - niczym pitny miód.


Mimo, że większość stoisk prezentuje produkty polskie, na targach można było również znaleźć specjały z innych krajów, np. promował się nowo otwarty sklep internetowy z ekologicznymi produktami toskańskimi LaSelva. Jako, że w te wakacje wybieramy się do Toskanii, wizytę na tym stoisku potraktowaliśmy jako preludium do naszych letnich wojaży. 

Na stoisku można było spróbować pysznych kremów do smarowania - ze szparagów, bakłażanów oraz czarnych oliwek. Jednak my skusiliśmy się na słoiczek zielonych oliwek nadziewanych piekielnie ostrymi papryczkami chilli. 


Z zagranicznych firm na Targach spotkaliśmy również dobrze nam znane stoisko z produktami bułgarskimi - ta firma wie, jak się promować i jest obecna na prawie wszystkich festiwalach. Urzekają czerwieniącymi się słoiczkami pełnymi paprykowo-bakłażanowych dobroci. Sos pepperonata - o to co u nich kupiliśmy. 


Na koniec ów powiew nowoczesnych trendów - napój z yerba mate o nazwie Bombilla. Bez konserwantów, słodzony tylko owocami - zdrowa alternatywa dla popularnych napojów gazowanych, pobudzająca kofeiną lepiej niż kola. 


Choć na Regionaliach nie udało mi się kupić mojego ukochanego kwasu chlebowego, świetnie bawiłam się na tym festiwalu i szczerze Wam go polecam. Dobre produkty, których tam spróbowałam i które kupiłam to jedno, ale najbardziej lubię te rozmowy z ich wytwórcami, ludźmi z pasją, od których wiele można się dowiedzieć. Jeżeli przegapiliście te targi - nic straconego, sezon festiwali kulinarnych dopiero się zaczyna (zajrzyjcie do zakładki Festiwale kulinarne). Regionalia bardzo przypominają profilem Targi Natura Food w Łodzi, na które pewnie również się wybiorę. 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.

3 komentarze:

  1. Też byłam, ale zakupy poczyniłam zupełnie inne:) tym bardziej świadczy to o tym, że produktów było bardzo dużo i każdy znalazł coś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, stoisk jest bardzo dużo i zazwyczaj przechodzę je 2-3 razy, aby nie przegapić niczego ciekawego. Ciekawa jestem, co ty przywiozłaś z festiwalu?:)

      Usuń
    2. Ja przywiozłam cydr, kajmak, gruszki marynowane (bez cukru i octu), sery grądzkie, sporo nabiału z dwóch innych fajnych mleczarni, wino z winnicy o której napisałaś, kapustę kiszoną, ser smażony, liście laurowe z Grecji i pewnie coś jeszcze ale nie pamiętam:)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na moim blogu i pozostawione komentarze:) Jeżeli wypróbowałaś/eś przepis z mojego bloga, prześlij mi zdjęcie, a umieszczę je w galerii na Facebooku.