Dip z pieczonych pomidorów. Do wszystkiego.


Dzień dobry,
Niektóre potrawy po prostu nie są tak smaczne bez dodatku dipu...

Dziś przygotowałam dla Was przepis na bardzo smakowity dip z pieczonych pomidorów. Słodko-kwaśno-pikantny, niebanalny w smaku dzięki dodatkowi octu balsamicznego. Dzięki niemu codzienne dania staną się bardziej interesujące. 
To bardzo uniwersalny sos, który możecie podać z praktycznie każdą potrawą - zastąpcie nim ketchup (np. do grzanek) i zaserwujcie razem z imprezowymi przekąskami. Ja zrobiłam go jako dodatek do "cygar" z ciasta filo nadziewanych serem feta (Sigara Böreği, przepis wkrótce). 

Przygotowanie dipu nie jest skomplikowane - pomidory, cebulę i czosnek układamy w naczyniu do zapiekania, polewamy oliwą, octem i przyprawiamy (przypomina to szykowanie sałatki z pomidorów), następnie pieczemy i miksujemy. To wszystko.

Zapraszam:)


Do czego można wykorzystać dip z pieczonych pomidorów?
  • do wszystkiego!:) naturalnie świetnie sprawdzi się jako dip do maczania chipsów, nachosów, paluszków grissini, krakersów i sucharków,
  • generalnie możecie zastąpić nim ketchup,
  • myślę, że można go również podać do nuggetsów z kurczaka, meksykańskich tortilli, parówek w szlafrokach i innych imprezowych przekąsek,
  • pyszna będzie też pizza oraz grzanki, posmarowane dipem zamiast pomidorowym przecierem,
  • jako sos do makaronu, z dodatkiem czarnych oliwek, anchois, tuńczyka lub cukinii.


Dip z pieczonych pomidorów

na podstawie przepisu z bloga An Edible Mosaic
czas przygotowania: 45 min. (w tym 30 min. pieczenie)

Składniki:
  • 2 dojrzałe pomidory pokrojone na plasterki
  • 1 mała cebula lub pół większej, pokrojona w kostkę
  • 1 ząbek czosnku, przeciśnięty przez praskę
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • szczypta cukru
  • szczypta soli
  • szczypta płatków chilli lub ostrej papryki (według preferencji)
  • 1 łyżka przecieru pomidorowego
dodatkowo: nieduże naczynie żaroodporne

Przygotowanie:
  1. Nagrzej piekarnik do 220 stopni C. W naczyniu żaroodpornym ułóż pomidory, cebulę i czosnek. Polej oliwą, octem, dopraw cukrem, solą i ostrą papryką. Wymieszaj i przykryj naczynie folią aluminiową. Wstaw do piekarnika i piecz przez 30 minut. Przemieszaj składniki w połowie pieczenia.
  2. Wyjmij warzywa z piekarnika, odkryj folię i odstaw na 5-10 minut, aby przestygły. Przełóż do naczynia blendera, dodaj przecier pomidorowy i zmiksuj pulsacyjnie do uzyskania pożądanej konsystencji. Podawaj od razu, ale sos będzie jeszcze pyszniejszy, gdy postoi w lodówce przez godzinę, aby smaki mogły się przegryźć. Podawaj do chipsów, pizzy, grzanek, nachosów i innych przekąsek. 
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.

14 komentarzy:

  1. Brzmi smacznie:) Muszę wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakim cudem wyszedł Ci taki gęsty piękny sos? Mi wyszedł bardziej krem z pomidorów niż sos, a szkoda... bo smakuje bosko, ale chciałam żeby to była bardziej gęsta konsystencja. Chyba za bardzo zblendowałam :( Masz może jakiś pomysł na zagęszczenie? Pozdrawiam, Karina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karino, niczym nie zagęszczałam, dip robiłam ze składników takich jak widzisz na pierwszym zdjęciu. Myślę, że na konsystencję gotowego dipu może wpływać ilość wody w pomidorach. Być może te, które wykorzystałaś, zawierały więcej wody niż moje. Ostatnio znowu robiłam ten dip jako sos do pizzy i konsystencja wyszła mi w porządku. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Zrobiłam dzisiaj ten dip, faktycznie jest dość wodnisty. Pomysł dla Kariny: ja odparowałam pomidory po zblendowaniu na najwyższej mocy palnika, aż do porządanej konsystencji, dorzuciłam też trochę koncentratu pomidorowego i syropu z agawy (mam zimowe, niezbyt słodkie pomidory). Bardzo fajny przepis :)

      Usuń
    3. Dziękuję za komentarz. Ta wodnistość to jest kwestia pomidorów. Z mojego doświadczenia taki wychodzi z zimowych pomidorów. Robiłam ten sis ostatnio 2 eazy i też mi wyszedł wodnisty. Tak jak Ty, przelałam go do rondelka i odparowałam do odpowiedniej konsystencji. Mój ostatni wynalazek to zastąpienie przecieru pomidorowego harrisą, ale to dla miłośników pikantnych smaków.

      Usuń
  4. Jeeej, mój się właśnie piecze. Opowiem Wam wszystko za 40 minut, a teraz biegnę do łazienki. Kroiłam papryczkę chili i wybierałam z niej nasionka, żeby nie była taka piekielnie ostra. Umyłam dokładnie ręce i podrapałam się w nos. Jeeej mój nos też się piecze. Mydło nie daje rady. To co, polać czerwonym winem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy, że miałaś bardzo ostrą papryczkę! Proponuję umyć ręce jeszcze raz. Papryczkę zawsze można też pokroić w rękawiczkach, choć ja nigdy nie musiałam :)

      Usuń
    2. Hahaha, masz rację, nie trzeba było wybierać pesteczek palcami. Zwykle chili czy jalapenio roluję kilka razy na desce a potem uderzam papryczką o blat. Pesteczki się odrywają i po przecięciu papryki same wypadają do kosza.Teraz się strasznie spieszyłam bo córeczka zaraz wraca na obiad a że obie jesteśmy wegetariankami chciałam zdążyć z sosem do pieczonych bakłażanów i kalafiora. No to mam.
      Właśnie wyjęłam pieczeninkę z piekarnika i zmiksowałam. JAKA PYSZNA. Owszem, konsystencja jest rzadka, taka mojej zupy pomidorowej ale jeśli zdążę to ją odparuję w rondelku.

      Usuń
    3. Fajny masz sposób na pestki z chilli :)
      Sos rzeczywiście bywa rzadki - to zależy od pomidorów. Ja robiłam go już wiele razy i wychodzi mi różnie. Jak jest rzadki to odparowuję go w rondelku.

      Usuń
  5. jak to robicie, że macie swoje nicki czy imiona? Ja też chcę być kimś a nie Anonimowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod okienkiem komentarza jest "Odpowiedz jako" i tu można wybrać jedną z dostępną opcji, np. konto w Google + (dla posiadających pocztę gmail), konto na Wordpress czy nazwa/adres url czyli adres swojej strony internetowej. Niestety wybór profili jest ograniczony i jeżeli nie posiadasz profilu w żadnym z dostępnym miejsc, to pozostaje opcja Anonimowy. Ale zawsze możesz się w komentarzem podpisać. Będzie mi wtedy bardzo miło :) Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. No tak, niestety nie mam niczego takiego. Córka ma konto w google ale nie zamierzam się wpisywać jako "Diana" :-) , bo mnie zabije. A skoro zrobiłam Ci przez ostatnie dwa dni tyle wpisów, ze będę się podpisywać na dole. Zresztą juz wczoraj , jak tylko znalazłam, polubiłam Cię na fejsie.
      Pozdrawiam
      Ania

      Usuń
    3. Dziękuję za polubienie Aniu :) Pozdrawiam :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na moim blogu i pozostawione komentarze:) Jeżeli wypróbowałaś/eś przepis z mojego bloga, prześlij mi zdjęcie, a umieszczę je w galerii na Facebooku.