Pissaladiere - prowansalski pizzo-cebularz

pissaladiere

Witam Was Kochani w Nowym Roku!

Na wstępie chciałam Wam życzyć wszelkiej pomyślności oraz przeprosić za moją krótką nieobecność na blogu. Odpoczywałam, ładowałam akumulatory, po czym ostro wzięłam się za realizację postanowień noworocznych. 

Dwa pierwsze z listy mam już odhaczone :) Przygotowałam nowe tła (m.in. brązowe dechy z dzisiejszych zdjęć), choć zimowe mrozy nie sprzyjały malowaniu. Kupiłam też profesjonalny program do obróbki zdjęć - Adobe Lightroom 4 i uczyłam się jego obsługi. Świat "dark photography", którego uczyła mnie Kinga powoli się przede mną otwiera :)

W najbliższym czasie będę pisać nieco rzadziej niż 3 razy w tygodniu, do których Was przyzwyczaiłam. Chcę włożyć więcej pracy w doskonalenie się poza blogiem. Doby nie rozciągnę, pracy nie rzucę, a potrzebuję więcej chwil na naukę fotografii i zdobywanie wiedzy, aby moje posty stawały się piękniejsze i ciekawsze. Więc mam nadzieję, że będzie to z korzyścią również dla Was :)

Na tym kończę wstęp i przechodzę do pierwszego w tym roku przepisu, prowansalskiego dania o nazwie pissaladiere. To coś pomiędzy pizzą i cebularzem. Prosty chlebowy placek pokryty karmelizowanymi cebulami, ozdobiony kratką z filecików anchois i oliwkami (w oryginale są to małe czarno-brązowe oliwki nicejskie). Na obiad w stylu francuskim z dodatkiem zielonej sałaty, lub na imprezę/przyjęcie do lampki wina. A wygląda tak:


pizza z cebula anchois i oliwkami


Cebule w czasie długiego duszenia stają się brązowe, miękkie i słodkie, ponieważ zawarte w nich cukry ulegają karmelizacji. Kto kiedyś robił francuską zupę cebulową, ten wie, o co chodzi. To nie jest zadanie dla niecierpliwców (mi duszenie zajęło 40 minut), ogień nie może być za duży, a cebule nie mogą się przypalić. Gotowe cebule powinny się niemal rozpadać i dać bez problemu rozgnieść pomiędzy palcami (tak w każdym razie przeczytałam u Nigella Slatera). 

Cebule sporo stracą na objętości. Początkowo ledwo mieściły mi się na patelni, zaś po 40 minutach duszenia wyglądały tak:

tarta z cebula anchois i oliwkami

Cebule doprawiłam czosnkiem, ziołami prowansalskimi oraz octem balsamicznym, aby jeszcze lepiej wydobyć ich słodycz. Pod żadnym pozorem ich nie sólcie, fileciki anchois nadadzą im wystarczająco słonego smaku.

Pissaladiere przygotowałam na klasycznym drożdżowym cieście do pizzy, choć spotkałam się także z wersjami z ciastem z dodatkiem drożdży i jajka. Jeżeli nie macie ochoty na zagniatanie (ja zawsze mam), sięgnijcie po gotowe ciasto francuskie - otrzymacie coś w rodzaju cebulowej tarty. Z tego co się zorientowałam przeglądając różne przepisy, w pissaladiere liczy się nadzienie, a ciasto pełni rolę drugorzędną. Możecie wykroić koło a'la duża pizza, możecie ją zrobić prostokątną, albo pełno mini-tart. Z poniższego przepisu na ciasto wyjdą Wam dwie pizze o średnicy 27 cm (ja zrobiłam jedną dużą, a z reszty ciasta mini pizze). 

Prowansja przepis pissaladiere

Pissaladiere

czas przygotowania: 1,5-2 godz. (plus czas na wyrośnięcie ciasta drożdżowego)

Składniki:
  • ciasto: 500 g mąki typ 650, 7 g suszonych drożdży, szczypta cukru, łyżeczka soli, 2 łyżki oliwy, ok. 300 ml letniej wody
  • 1 łyżka oliwy oraz 1 łyżka masła
  • 4 duże cebule
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżka ziół prowansalskich
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • kilka filecików anchois
  • 20 czarnych oliwek przekrojonych na pół
Przygotowanie:
  1. Zacznij od zagniecenia ciasta. W dużej misce umieść mąkę, drożdże, cukier i sól i wymieszaj. Dodaj oliwę i ok. połowę wody i wszystko wymieszaj. Resztę wody dodawaj stopniowo, jednocześnie zagniatając ciasto ręką i sprawdzając jego konsystencję. Ja dodałam nieco mniej niż 300 ml wody, ale to zależy od Twojej mąki. Gdy składniki ciasta się połączą, zagniataj je na podsypanym mąką blacie przez ok. 10 min, aż stanie się gładkie i elastyczne. Umieść je w misce wysmarowanej oliwą, przykryj ściereczką i zostaw na 1-2 godziny, aż urośnie dwukrotnie.
  2. W tym czasie przygotuj smażoną cebulę. Cebule pokrój w piórka. Na patelni na średnim ogniu rozgrzej oliwę i masło i wrzuć na nią cebulę. Duś ją nieśpiesznie i uważaj, aby się nie przypaliła. Najpierw straci objętość, potem zacznie brązowieć. Mi jej duszenie zajęło ok. 40 min. Po 35 min. dodaj do cebuli ocet balsamiczny, zioła prowansalskie i czosnek przeciśnięty przez praskę. Wymieszaj i duś jeszcze 5 minut. Gotowe :)
  3. Uderz wyrośnięte ciasto kilka razy pięścią, aby pozbyć się powietrza. Rozwałkuj je na pożądaną grubość (blat podsyp mąką lub jeszcze lepiej kaszką kukurydzianą), wytnij koło, ale możesz też zrobić pissaladiere prostokątne, jak wolisz. Resztę ciasta rozwałkuj i wytnij drugie koło, lub mniejsze minipizze.
  4. Piekarnik nagrzej do 200 stopni C. Blachę wysmaruj oliwą i posyp mąką lub kaszką. Ułóż na niej ciasto, następnie rozłóż farsz cebulowy. Teraz rozłóż fileciki anchois tworząc z nich wzór kratki, a w powstałe okienka powkładaj czarne oliwki. 
  5. Wstaw pissaladiere to piekarnika i piecz przez ok. 15-20 min. Podawaj na ciepło, na przykład z zieloną sałatą. 
***
Podoba Ci się ten wpis? Śledź moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami.
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.

21 komentarzy:

  1. NIgdy o tym nie słyszałam.. Ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najlepszego Zuziu :) Dechy wyglądają wzorcowo. Uwielbiamy pissaladiere :) Wyszła Ci bardzo ładna. Pozdrawiamy serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję i również pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Pomyślności w 2015! a pissaladiere wygląda apetycznie,lubię takie dodatki:)no i dechy superaśne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, Tobie też wszystkiego dobrego :)

      Usuń
  4. Taka smażona/pieczona cebulka jest słodka i przepyszna.
    Życzymy wytrwałości we wszystkich postanowieniach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To cos dla mojego M. :) Mysle, ze bylby zachwycony bo on kocha cebule ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie mu zatem pissaladiere przygotuj :))

      Usuń
  6. Pyszności!
    Uwielbiam ten prowansalski placek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda pysznie :)
    Cieszę się już na nowe zdjęcia :) Życzę powodzenia i wytrwałości, a przede wszystkim nieopisanej radości oraz dobrej zabawy przy pstrykaniu zdjęć :)
    Powodzenia
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, pięknie dziękuję za życzenia :)))

      Usuń
  8. Już wiem, że bardzo by mi smakował, a i wygląda bardzo apetycznie!: )

    OdpowiedzUsuń
  9. Mmm, od dawna mam ochotę na takie cudo, ten smak musi być wyjątkowy :)
    Powodzenia w realizacji planów :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio doszłam do tego samego: dokładam sobie coraz więcej a doby nie rozciągnę. Czasami trzeba coś poodcinać. Dobrych wyborów życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tobie też życzę wszystkiego dobrego,w tym dobrego zarządzania czasem :)

      Usuń
  11. Wspaniałe smaki :) Ciekawa jestem czy moim dzieciom by smakowało, ale jak widzę czarne oliwki to jestem pewna, że choć córka by zjadła :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Super przepis, fajnie doprawiony cebularz, przypominający trochę a`la pizzę, niż tradycyjny cebularz :D
    Dzieki za przepis chetnie wypróbuję

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na moim blogu i pozostawione komentarze:) Jeżeli wypróbowałaś/eś przepis z mojego bloga, prześlij mi zdjęcie, a umieszczę je w galerii na Facebooku.