Toskania: Zapraszam na toskański targ!

Toskania relacja z podrozy

Dzień dobry,
Dziś znowu zapraszam Was do Toskanii!

Poprzednio odwiedziliśmy producenta oliwy i dowiedzieliśmy się, jak jest tłoczona. Dziś przejdziemy się po targu w małym miasteczku Sinalunga, zajrzymy do Mercado Centrale we Florencji, a nawet do toskańskiego supermarketu, bo w nim też można znaleźć kulinarne skarby. Zapraszam!

Wiele toskańskich miasteczek organizuje targ w którymś z dni tygodnia, jednak jak się przekonaliśmy faktyczne trafienie na takowy może wymagać od Was zdolności detektywistycznych. Owszem, istnieją strony internetowe z informacjami o dniach targowych (np. klik), ale podane tam dane mogą okazać się nieaktualne i możecie wybrać się na darmo, jak my w pierwszym tygodniu naszego pobytu, gdy mieszkaliśmy w okolicach Empoli. Najlepiej więc zasięgnąć informacji u miejscowych. W miejscu naszego drugiego noclegu (Torrite di Siena) otrzymaliśmy listę od naszej gospodyni. Zdjęcia, które Wam pokazuję, pochodzą z targu w miejscowości Sinalunga w południowo-wschodniej Toskanii (dzień targowy - wtorek). 

Sinalunga, stoisko ogrodnicze. Mamy tu świeże zioła, sałaty i ostre papryczki.
Toskania relacja z podrozy

Kocham robić zakupy na targach i bazarkach. Co tydzień wybieram się na swój rynek w Piasecznie (o czym pisałam Wam nie raz) i gdy jestem za granicą również staram się odszukać i odwiedzić takie miejsce. Jadąc do Toskanii miałam bardzo wyidealizowany obraz toskańskiego targu - oczekiwałam, że przebije stokrotnie skalą i asortymentem mój lokalny rynek. Jednak targ w Sinalundze trochę mnie zawiódł - stoisk z produktami spożywczymi było dużo mniej niż sobie wyobrażałam, za to pełno było ubrań, dywanów, zabawek i rzeczy do domu. Niemniej jednak znalazłam kilka ciekawych stoisk i przedstawiam je Wam na zdjęciach.

W Toskanii wreszcie spróbowałam kwiatów cukinii. W Polsce nie udało mi się ich nigdzie kupić, a tu sprzedawali je na każdym kroku. Albo cukinie z kwiatami, co kto woli.
Toskania relacja z podrozy

Sezon na grzyby trwa również w Toskanii. Toskania jest najbardziej zalesionym regionem Włoch, dlatego lokalna kuchnia obfituje w dary lasu, w tym grzyby i dziczyznę. Najpopularniejsze są porcini, czyli prawdziwki, ale sprzedawali też pioruńsko drogie kurki.

Stoisko z grzybami zrobiło na mnie duże wrażenie. Przyznam się, że nie wiedziałam, że Włosi też mają u siebie kurki.
Toskania relacja z podrozy

Na jednym ze stoisk sprzedawali śliczne okrągłe cukinie, idealne do faszerowania. Nie brakowało też pomidorów we wszystkich odmianach i kolorach.

Toskania targ

Po lewej stoisko z rybami. W wielkiej puszce małe rybki, chyba sardynki. To białe to suszony, solony dorsz, bardzo popularny również w kuchni hiszpańskiej i portugalskiej. Po prawej stoisko z serami i wędlinami - sprzedawali je z takiego samochodu - chłodni. 

Toskania targ

Teraz przenosimy się do Florencji. Będąc w tym pięknym mieście, oprócz sławnych kościołów i placów koniecznie odwiedźcie Mercado Centrale - piętrową halę targową funkcjonującą od 1874 roku. To miejsce zrobiło na mnie duże wrażenie i spełniło wszystkie moje oczekiwania. Na parterze są niezliczone stoiska z regionalnymi produktami spożywczymi, a na piętrze klimatyczne bistra, gdzie zjecie śniadanie czy lunch. Targ czynny jest tylko do 14.00 i mieści się w pobliżu stacji kolejowej, dlatego skierowaliśmy tam nasze pierwsze kroki w czasie zwiedzania Florencji.

Kremy z trufli i oliwy truflowe dla koneserów najdroższych grzybów świata. Ja jednak nie jestem fanką tego smaku i ze stoiska wyszłam z octem balsamicznym z nutą chilli. 

Toskania targ




Toskania targ
Wspaniałe sery! Ich wybór był oszałamiający, a ceny przystępne.








Wiecie co to jest? 

Trippa to po włosku flaki, produkt ceniony w Toskanii i przyrządzany w wielu restauracjach. Wiele toskańskich dań opartych jest na mięsie i podrobach (np. wątróbce). Ja podrobów nie tykam, ale mój Mąż chętnie próbował tych potraw i był bardzo zadowolony. 


Gdy jestem na targu w kraju śródziemnomorskim chętnie odwiedzam stoiska rybne, choćby po to, aby popatrzeć. W Polsce z kupnem dobrych ryb i owoców morza ciągle jest problem. O takich stoiskach możemy tylko pomarzyć.



W Mercado Centrale kupicie niemal wszystko, jak się okazuje, nie tylko produkty włoskie. O to stoisko pytałam się Was na Facebooku, gdyż rozpoznałam jedynie fasolnik chiński (to te zielone i fioletowe "włosy"), nazywane po Włosku bardzo zabawnie "fasolini serpentini":) Dzięki pomocy Thiessy wiem, że jest to stoisko z warzywami azjatyckimi, których nazw nigdy wcześniej nie słyszałam. Mają niesamowite kształty, prawda?





Na koniec chciałam Wam jeszcze pokazać kilka ujęć z lokalnego supermarketu. Znalazłam tam kilka ciekawostek. Na marginesie supermarket sieci Coop to dobre miejsce na tanie zakupy, gdy musicie sami zapewnić sobie wyżywienie w czasie wakacji. Sklep oferuje duży wybór włoskich produktów (sery, wędliny, świeże makarony, wino itd.) naprawdę niezłej jakości po przystępnych cenach. 

Dział mięsny był niesamowity. Niezliczone ilości wędlin, wszystko krojone przed sprzedawcę w cieniusieńkie plasterki. Nawet taka szynka:


W dziale warzywnym natrafiłam na niewystępującą u nas zieleninę. Cavolo nero to odmiana kapusty spokrewniona z jarmużem, niestety tej rośliny w po lewej nie mogłam zidentyfikować, przypomina mlecza, ale fajnie, że takie rośliny są u nich dostępne w zwykłym supermarkecie:)


A tu mamy moją bolączkę. Od lat z zazdrością patrzę, jak w supermarketach na południu Europy bez problemu można kupić dowolne cięte zioła, nie tylko natkę pietruszki, ale też bazylię, miętę czy rozmaryn. 

Po prawej coś niezwykłego - gotowa do użycia, ugotowana pszenica farro, zwana płaskurką. Jest to odmiana pszenicy znana jeszcze przed Starożytnością, uprawiana w Toskanii i chętnie wykorzystywana w lokalnej kuchni. Jednak fakt, że można ją kupić w takiej formie w zwykłym supermarkecie bardzo mnie miło zaskoczył. 


To już koniec naszej wycieczki. Jak Wam się podobało na toskańskim targu? 

***
Podoba Ci się ten wpis? Śledź moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami.
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.

8 komentarzy:

  1. Raj na ziemi taki targ, tyle produktów, że aż trudno się zdecydować!: ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze mam z tym problem, nawet na moim piaseczyńskim rynku:)

      Usuń
  2. Lokalne targi to dla mnie obowiazkowy punkt programu podczas kazdego wyjazdu a ostatniego dnia zawsze robie zakupy do domu. Na pewno kupilabym troche serow i solonego dorsza, cala reszta pewnie wyklarowalaby sie na miejscu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przywiozłam ponad kilogram pecorino, pszenicę farro, kilka win, ciasteczka cantucci.. Niestety warzywa nie przetrwałyby długiej podróży.

      Usuń
  3. Takie targi mają nietypowy klimat :-) A juz z pewnością te toskańskie.

    pozdrawiam,
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  4. 1. Kwiaty cukinii jadłem tez tylko we Włoszech lub z Włoch przywiezione i jest to boskie doświadczenie. Dlaczego u nas nie sprzedają ich to nie jestem w stanie zrozumieć :-/
    2. W Hali Targowej we Florencji zszokowały mnie grzyby. Tak olbrzymie grzyby pokazują u nas w Wiadomościach, a tam są praktycznie na każdym schronisku. Przywiozłem sobie nieco suszonych :-)
    3. A co do marketów, to ja mógłbym w nich zamieszkać :-) Uwielbiam włoskie jedzenie i po prostu ładowałbym wszystko do koszyka. podoba mi się również, że często w marketach przygotowują na miejscu rożne kanapki, na świeżo z czym się chce :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz :) Ja też widziałam w Hali we Florencji ogromne kopce z suszonych grzybów, robiły wrażenie :)

      Usuń
  5. Kocham Włochy a jeszcze bardziej ich kuchnię. Toskania to niesamowity region (tak samo jak Umbria). Z wakacji przywozimy tyle włoskich pyszności ile się nam zmieści :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na moim blogu i pozostawione komentarze:) Jeżeli wypróbowałaś/eś przepis z mojego bloga, prześlij mi zdjęcie, a umieszczę je w galerii na Facebooku.