Keftedakia - aromatyczne greckie klopsiki z piekarnika


Dzień dobry,
Lubicie klopsiki? Jeżeli tak, koniecznie przeczytajcie ten post. Przygotowałam dla Was przepis na klopsiki nieco inne od tradycyjnych. Keftedakia to aromatyczne klopsiki wołowe przyprawione kminem, miętą i odrobiną ouzo. Są małych rozmiarów i Grecy jadają je raczej na zimno przy pomocy rąk, dlatego często zabierają je ze sobą, gdy mają zamiar jeść poza domem. Nie zabraknie ich na żadnym greckim pikniku, wycieczce oraz przyjęciu. Stanowią także popularny dodatek do szklaneczki ouzo.

Miseczka takich pachnących klopsików nabitych na wykałaczki będzie stanowić fajne danie imprezowe i na pewno zachwyci Waszych gości. Keftedakia możecie również przygotować na obiad w stylu greckim. Gdy pominiemy ouzo, staną się przysmakiem dzieci (greckie dzieci podobno je uwielbiają).

Zapraszam!


Keftedakia to niewielkie klopsiki (takie na jeden gryz) przygotowywane z mielonej wołowiny lub jagnięciny i wspaniałych greckich przypraw. Słowem keftedakia określa się w Grecji właśnie klopsiki małych rozmiarów, w odróżnieniu od keftedes - dużych klopsików. Keftedakia są kuzynkami bliskowschodniego dania o nazwie kofta (tamtejszych klopsików z mielonego mięsa).

Keftedakia to prawdopodobnie najprostsza i najbardziej typowa mięsna potrawa przygotowywana w greckich domach. W dawnych, tradycyjnych gospodarstwach klopsiki robiono zawsze z mięsa zmielonego w maszynce. Każda gospodyni miała pod ręką czerstwy chleb (którego w Grecji jada się mnóstwo) oraz jajka, czyli podstawowe składniki keftedakia. Mięso wyrabiało się długo dłońmi, gdyż wiedziano, że im dłużej będzie się je ugniatać, tym klopsiki staną się delikatniejsze. Następnie odstawiano mięsną masę na co najmniej godzinę w chłodne miejsce, aby klopsiki zdążyły dobrze przejść aromatem mięty, kminu i innych dodatków. Powiem Wam, że taki sposób postępowania z mięsem mielonym naprawdę robi różnicę i mam zamiar postępować w ten sposób przy przygotowywaniu innych dań.

Przepis na keftedakia znalazłam na jednym z moich ulubionych zagranicznych blogów - Olive Tomato. Jak pisze jego autorka, Elena Paravantes, kefthedakia to taki grecki klasyk z dawnych czasów, kiedyś zawsze zabierany na wycieczki, pikniki i serwowany w czasie przyjęć. Niestety obecnie Grecja przeżywa westernizację żywienia (czy też amerykanizację) i dobre greckie przepisy ustępują miejsca np. nuggetsom z kurczaka. Ja zdecydowanie wolę tradycyjną grecką kuchnię i cieszę się, że są osoby, które starają się zachować dawne przepisy dla innych. 


Klasyczne klopsiki smażone są na głębokiej oliwie (powinna sięgać do połowy wysokości klopsika), jednak Elena, z zawodu dietetyk, zaproponowała, aby upiec je w piekarniku. Taki sposób postępowania jest nie tylko zdecydowanie mniej kłopotliwy (wstawiacie klopsiki do piekarnika i zapominacie na 30 minut, zamiast stać nad patelnią, a potem wycierać kuchenkę z kropel oleju), ale dzięki pieczeniu klopsiki będą również o wiele zdrowsze (a nadal pyszne). Trzeba tylko dopilnować, aby pod koniec pieczenia dobrze się przyrumieniały (włączamy górną grzałkę), a będą równie apetyczne, jak takie z patelni.

Keftedakia mają wyrazisty smak, dzięki dużej ilości dodatków, przebije się szczególnie kumin, zaś mięta i anyżowy posmak ouzo grają drugie skrzypce. 
Nie martwcie się, jeżeli nie macie ouzo. W zastępstwie możecie dodać nasiona kopru włoskiego, które również mają anyżowy posmak, lub po prostu pomińcie ten składnik.

Zgodnie z grecką tradycją, klopsiki spożywa się w temperaturze pokojowej i należy polać je tuż przed podaniem sokiem z cytryny. Ja jednak wolę je na ciepło. Wprost przepyszne będą z dipem - polecam ajwar albo tzatziki. 

Jeżeli chcecie podać keftedakia na obiad, możecie skorzystać z jednej z moich propozycji podania: (1) z ryżem i miską ugotowanych zielonych warzyw (np. groszek, fasolka szparagowa) doprawionych solą i sokiem z cytryny oraz (2) w chlebkach pita, z pomidorem, ogórkiem i papryką, polane sosem tzatziki. 


Keftedakia - klopsiki z kminem, miętą i ouzo

udało mi się zrobić 19 klopsików
czas przygotowania: 25 min. + 1 godz. chłodzenia masy na klopsiki + 40 min. pieczenie

Składniki:
  • 500 g mielonej wołowiny
  • 1 duża cebula, posiekana
  • 75 g posiekanej świeżej mięty (duży pęczek)
  • 1/2 łyżeczki kuminu
  • 1 łyżka ouzo (lub 1/2 łyżeczki nasion kopru włoskiego lub pomiń)
  • 1 jajko
  • 60 ml oliwy
  • 2 łyżki octu z czerwonego wina
  • 2 łyżki bułki tartej
  • sól, pieprz
  • mąka do obtoczenia 
Przygotowanie:
  1. Do miski włóż wołowinę, cebulę, miętę, kmin, ouzo, jajko, ocet, bułkę tartą i 2 łyżki oliwy. Dopraw solą i pieprzem i dobrze wymieszaj. Wyrabiaj masę dłonią przez 5 - 10 minut, aż składniki się dobrze połączą. Przykryj miskę folią plastikową i wstaw masę do lodówki na co najmniej godzinę
  2. Nagrzej piekarnik do temperatury 180 stopni C (górna i dolna grzałka). Blachę wysmaruj olejem lub oliwą. 
  3. Wyjmij masę z lodówki i uformuj z niej klopsiki - pomaga zwilżanie dłoni wodą. Klopsiki powinny być małe - wielkości orzecha włoskiego lub piłeczki ping-pongowej. Każdy klopsik obtocz w mące i umieść na blasze.
  4. Zwilż każdy klopsik oliwą, aby nie stał się suchy w czasie pieczenia. Możesz użyć do tego pędzla kucharskiego lub też spryskać klopsiki oliwą w spreju.
  5. Wstaw klopsiki do piekarnika na 30 minut, obróć je w połowie pieczenia. Następnie przestaw tryb piekarnika na opiekanie i opiekaj klopsiki, aż staną się rumiane (5-10 minut). Podawaj na ciepło lub zimno, polane sokiem z cytryny lub z sosem tzatziki. 
Uwagi:
Jeżeli chcesz, możesz oczywiście  usmażyć klopsiki na oliwie. Przygotuj je według etapów 1-3, po czym usmaż. 


Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.

3 komentarze:

  1. Świetny blog i dobre przepisy :) Tak jak Ty mam fioła na punkcie dobrego jedzenia i mimo, ze jem wszystko co popadnie, ciągle wracam do kuchni sródziemnomorskiej. Będę wpadać :) Życzę wytrwałości w prowadzeniu bloga!
    ann

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za miłe słowa na temat bloga:) Też uważam, że na kuchni śródziemnomorskiej zawsze można polegać:) W takim razie zapraszam do odwiedzania i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam je i w Grecji w tavernach i w wersji domowej
    zawsze jednak smażonej
    musiałabym się przekonać do ich upieczenia:)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na moim blogu i pozostawione komentarze:) Jeżeli wypróbowałaś/eś przepis z mojego bloga, prześlij mi zdjęcie, a umieszczę je w galerii na Facebooku.