Jak robi zdjęcia Asia z bloga Fotografia Coolinarna? - Kulisy fotografii kulinarnej

Kulisy fotografii kulinarnej - Asia Bartnik / Chilli Czosnek i Oliwa

O zaproszeniu Asi Bartnik do mojego cyklu Kulisy fotografii kulinarnej myślałam od samego początku. Zastanawiałam się tylko, czy znajdzie dla mnie czas - przecież stale zajęta jest pracą fotograficzną dla Klientów. Asia przyjęła jednak moje zaproszenie z wielkim entuzjazmem, z czego cieszę się niezmiernie, bo poza bezdyskusyjnym talentem fotograficznym, ma dar przekazywania swojej wiedzy w prosty i przystępny sposób. 


Przypuszczam, że wielu z Was kojarzy Asię z jej świetnego bloga z poradami na temat fotografii kulinarnej - FotografiaCOOLinarna.pl. Nie był on ostatnio aktualizowany, ponieważ Asia zajęta jest rozwijaniem swojej małej fotograficznej firmy. Macie więc unikatową okazję ponownie skorzystać z jej wiedzy i doświadczenia.

Ostrzegam, że wpis jest obszerny. Choć Asia dała mi zielone światło, żebym wycięła co trzeba, nie mogłam nic usunąć. Wszystko jest tak mega wartościowe! Szczególnie ostatnia część - zamiast standardowych porad dla początkujących fotografów znajdziecie tam wskazówki dla osób, które chcą przekształcić swoją fotograficzną pasję w pracę zarobkową.

Za chwilę oddam głos Asi, ale jeszcze zachęcę Was, abyście zajrzeli na sam dół wpisu, gdzie czeka na Was pole do zapisu na mój nowy fotograficzny newsletter - Kulisy fotografii kulinarnej.

➤ Zobacz także: wcześniejsze wpisy gościnne z serii Kulisy fotografii kulinarnej.
Asia Bartnik

Asia Bartnik
Fotograf produktowy, kulinarny i lifestylowy. Założycielka bloga FotografiaCOOLinarna.pl, na którym doradza amatorom gotowania, jak magię smaku przełożyć na magię obrazu i przyciągnąć czytelników na swój blog.


JAK ROBISZ ZDJĘCIA JEDZENIA? PYTANIA OGÓLNE O FOTOGRAFIĘ KULINARNĄ


OD JAK DAWNA ZAJMUJESZ SIĘ FOTOGRAFIĄ KULINARNĄ ?

Fotografią kulinarną, a tym samym fotografią w ogóle zaczęłam interesować się w 2012 roku, czyli 5 lat temu. Wtedy założyłam blog kulinarny i zaczęłam poznawać swój aparat Nikona D5000, amatorską lustrzankę cyfrową. Po jakimś czasie zorientowałam się, że w blogowaniu o jedzeniu najbardziej interesuje mnie robienie zdjęć. Miałam wrażenie, że w polskiej blogosferze mało kto dzielił się wtedy swoją wiedzą na temat fotografowania potraw, więc postanowiłam założyć blog o tej tematyce i tak na początku 2015 roku powstała strona fotografiacoolinarna.pl.

Był to też moment, kiedy skończyłam 30 lat i poważnie zastanawiałam się nad swoim życiem zawodowym. Potrzebowałam zmian. Praca zajmuje tak ogromną część życia, że robienie czegoś, do czego nie jest się przekonanym, wydawało mi się po prostu jego marnowaniem. Tak narodził się pomysł, żeby spróbować swoich sił robiąc zdjęcia na pełen etat.

Od dwóch lat prowadzę swoją małą, jednoosobową firmę i zajmuję się fotografią produktową, w tym fotografią kulinarną. Jedzenie znajduje się na moich zdjęciach przy okazji fotografowania akcesoriów kuchennych, kiedy przygotowuję przepis i zdjęcia z wykorzystaniem produktów Klienta. Fotografuję też gotowe dania na potrzeby social mediów – zupy, sosy, lody, burgery. Dodatkowo, współpracowałam przy tworzeniu przepisów i zdjęć dla marki, która zajmuje się dostarczaniem klientom pudełek ze składnikami na dania do samodzielnego gotowania w domu. Moje zdjęcia są wykorzystywane przez klientów w broszurach, sklepach, reklamach prasowych, na opakowaniach i w Internecie (na blogach, fanpage’ach, Instagramie).

Kulisy fotografii kulinarnej - Asia Bartnik / Chilli Czosnek i Oliwa

JAKIM SPRZĘTEM ROBISZ ZDJĘCIA ?

Nie rozstaję się z moim Nikonem D750, zwanym czule Nikosiem, choć na początku fotograficznej drogi byłam przekonana, że tylko Canon jest w stanie robić ładne zdjęcia. O naiwności! Teraz już wiem, że marka naprawdę nie ma specjalnego znaczenia.

W mojej torbie mam stało ogniskowe obiektywy Nikkor. Fotografując jedzenie najczęściej korzystam z obiektywu Nikkor 50mm f/1.4 i Nikkor 85mm f/1.8.

Nie wyobrażam sobie życia bez statywu z kolumną poziomą, do robienia zdjęć z lotu ptaka – Vanguard Alta Pro 263AT i pilota do zdalnego wyzwalania migawki. Zawsze towarzyszą mi też blendy. Mam namiot bezcieniowy, ale korzystam z niego tylko, kiedy potrzebuję zapanować nad odbiciami i robiąc zdjęcia packshotowe.

Kulisy fotografii kulinarnej - Asia Bartnik / Chilli Czosnek i Oliwa

PRZY JAKIM ŚWIETLE FOTOGRAFUJESZ ?

Jakiś czas temu kupiłam systemową lampę błyskową Nikon SB-900, żeby radzić sobie w warunkach braku oświetlenia. Wykorzystuję ją czasem robiąc zdjęcia u Klienta, ale tylko w ostateczności. W moim domowym studiu korzystam z niej robiąc packshoty lub, gdy jestem zmuszona fotografować po zmroku.

Jeśli tylko mogę pracuję przy naturalnym rozproszonym świetle. Stąd też moje przywiązanie do statywu, który pozwala mi wykorzystać nawet słabe światło naturalne. Na przykład, kiedy za oknem jest deszczowa pogoda lub mała ilość światła związana jest z konkretną porą dnia i/lub roku.

Zachodnie okno, przy którym pracuję, zapewnia mi przez większość dnia rozproszone światło, bo słońce jest z drugiej strony budynku. Wieczorami, kiedy słońce wpada przez nie do mojego mieszkania, przestawiam swój plan zdjęciowy tam, gdzie jest cień lub używam dużej blendy rozpraszającej światło.


JAK WYGLĄDA TWOJE DOMOWE STUDIO ?

Nie dorobiłam się jeszcze samodzielnego studia, choć bardzo odczuwam potrzebę znalezienia dla siebie takiej przestrzeni.

Obecnie fotografuję w swoim mieszkaniu z golden retrieverem biegającym pod nogami. Zdjęcia robię w salonie, korzystając ze światła wpadającego przez zachodnie okno. Odbijam je od drugiej strony białą lub srebrną blendą, żeby zdjęcia były bardziej równomiernie oświetlone. Swoje mini plany zdjęciowe rozkładam tak by światło padało z tyłu lub z boku. Unikam płaskiego światła padającego zza pleców.

Fotografuję albo na podłodze, kiedy zależy mi na ujęciach z góry, lub na stole, na którym układam blaty, a tła opieram o ścianę.

Kulisy fotografii kulinarnej - Asia Bartnik / Chilli Czosnek i Oliwa
Kulisy fotografii kulinarnej - Asia Bartnik / Chilli Czosnek i Oliwa

W JAKIM PROGRAMIE OBRABIASZ ZDJĘCIA? Czy używasz gotowych presetów?

Fotografuję w RAWach i obrabiam zdjęcia w Lightroomie. Jest tam wszystko czego potrzebuję. Mogę poprawić balans bieli, ekspozycję, wyciągnąć szczegóły z cieni, podnieść kontrast, wydobyć jedne kolory, a ukryć inne, manipulować krzywą tonalną. Jeden efekt można tam osiągnąć na kilka różnych sposobów. Lightroom ma moc, a z moim zamiłowaniem do fotografii typu High Key nie wyobrażam sobie bez niego życia.

Photoshopa używam tylko do retuszu (usuwania jakichś elementów ze zdjęcia, drastycznych zmian kolorów) lub, gdy potrzebuję dodatkowo odszumić zdjęcie. Mam wrażenie, że w Photoshopie ta funkcja działa lepiej niż w Lightroomie. Przydaje się to, kiedy podczas zdjęć zmuszona jestem używać wysokiego ISO.

Miałam kiedyś krótką przygodę z presetami VSCO, ale nie były dla mnie. Myślę, że w pewnym momencie poznajemy własny sposób fotografowania i wypracowujemy własne sposoby obróbki, które do niego pasują. Wtedy warto stworzyć własny preset, żeby przyspieszyć proces wywoływania zdjęć.


JAK WYMYŚLASZ UJĘCIA ?

Zanim zacznę gotować, planuję ujęcia i wymyślam sposób w jaki mniej więcej będę chciała pokazać to, co zrobiłam. Kiedy codziennie muszę zrobić kilkanaście zdjęć, nie mam czasu na improwizację, za którą mogą iść pomyłki i nietrafione pomysły. One też się zdarzają, ale staram się je minimalizować, a kiedy przychodzi czas na pracę, chcę skupić się na szybkim wykonaniu zdjęć, a nie ich wymyślaniu. Dlatego przed sesją muszę mieć kartę z wypisanymi pomysłami na ujęcia. Jeśli chodzi o fotografowanie jedzenia to zawszę chcę mieć minimum 3 różne kadry, np. z lotu ptaka, z boku lub pod kątem 45 stopni i jakiś detal. Każde z tych ujęć wymaga innej kompozycji.

Co do samej koncepcji, to często Klient i produkt nadają ramy moim zdjęciom i bardzo to sobie cenię. Kiedyś chciałam po prostu robić ładne zdjęcia, ale teraz patrzę na fotografię przede wszystkim jak na pewne narzędzie. Zdjęcia mają spełniać zadane cele – pokazać potrawę, sposób jej wykonania, sprzedać jakiś styl życia. Ten cel narzuca mi jak dane ujęcie ma wyglądać. Inaczej wyglądają moje zdjęcia na Instagramie (przykładowa fotografia, robiona dla Was, ma z założenia być w tym klimacie), inaczej na moim blogu, jeszcze inaczej u poszczególnych Klientów.

Kulisy fotografii kulinarnej - Asia Bartnik / Chilli Czosnek i Oliwa

Jak określisz swój fotograficzny styl? Jakie zdjęcia lubisz robić?

Pytanie o mój styl to trudna kwestia, bo ciągle się uczę i ciągle go poszukuję. Na pewno mam zamiłowanie do bieli i fotografii typu high key. Lubię pracę z naturalnym światłem. To moja strefa komfortu, ale czy styl? Podziwiam przeróżne style fotografii i im bardziej w tym siedzę, tym bardziej doceniam te, które są totalnie nie z mojej bajki - ciekawią mnie i intrygują. Fascynuje mnie mnogość środków wyrazu, które możemy stosować w fotografii.

Wychodzę z założenia, że zanim zacznie się malować jak Picasso lub Kazimierz Malewicz najpierw trzeba się nauczyć poprawnie malować konia. Styl to domena artystów, a ja jestem na etapie ćwiczenia rzemiosła, zabawy i poszukiwań. Powiedziałabym, więc, że ostatnio przechodzę fazę białych flatlay’i, ale czuję już powoli, że ciągnie mnie do bardziej autentycznej, ponadczasowej fotografii.



OMÓWIENIE ZDJĘCIA -  Tarty tartin z burakami


KONCEPCJA ZDJĘCIA

Chciałam przygotować zdjęcie spójne z tym, co pokazuję na moim profilu instagramowym. Od początku wiedziałam więc, że zrobię zdjęcie z góry i na marmurowym tle. Postanowiłam przygotować małe tarty tatin z burakami, bo postanowiłam pokazać Wam, jak podchodzę do komponowania kulinarnych zdjęć typu flat lay. Dla mnie samej było to kiedyś spore wyzwanie, ponieważ przy tego typu zdjęciach nie zrobi za nas pracy mała głębia ostrości i trzeba się trochę bardziej wysilić.


DOBÓR TŁA I PROPSÓW

Białe tła są neutralne, nie stanowią żadnej konkurencji dla potrawy, świetnie ją eksponują, są dla mnie jak białe płótno, dlatego tak bardzo je lubię. Używam obrusów, prześcieradeł, oklein marmurowych lub imitujących kamień. Żeby ta biel nie była nudna, staram się używać innych biało-szarych dodatków, które będą tworzyć warstwy – podkładki, gazety, tekstylia, czasem jakieś akcesoria kuchenne lub lifestylowe (tu telefon, słuchawki).

Bardzo ważne jest dla mnie, żeby propsy nie odciągały uwagi od głównego dania. Staram się używać akcesoriów, które są spójne z jakąś historią, którą chcę opowiedzieć na zdjęciu. Tutaj miał być to moment, kiedy tartaletki są już gotowe i trwa nakładanie ich na talerze, żeby zaraz móc się nimi delektować, czytając gazetę i słuchając muzyki.

Kolory zawsze były moją piętą achillesową, więc nie używam ich więcej niż 3 na zdjęciu i staram się by zachowały proporcje 6:3:1. Tą proporcję poznałam, kiedy czytałam o kolorach w urządzaniu wnętrz i stwierdziłam, że to świetna wskazówka do stylizacji jedzenia.

Przy moim zdjęciu wiedziałam, że mam fiolet i pomarańcz, postanowiłam więc dodać jeszcze tylko zieleń ziół, która będzie elementem kontrastowym i ożywiającym całość – 30%. Najwięcej mamy koloru fioletowego, postanowiłam dodać go jeszcze w postaci różowego pieprzu – 60%. Pomarańczowe obramówki tartaletek to z kolei te 10%, które zamyka moją triadę kolorów, nie szukałam dodatkowych pomarańczowych propsów.

Kulisy fotografii kulinarnej - Asia Bartnik / Chilli Czosnek i Oliwa

STYLIZACJA DANIA

Obawiałam się, że ciemne fioletowe buraki będą na zdjęciu jedną wielką plamą, więc wiedziałam, że na wierzchu musi się coś zadziać. Feta i buraki to świetne połączenie smakowe, więc zamiast w daniu używać jej w środku, postanowiłam posypać nią tartaletki.

Najpierw fetę posypałam zwykłym pieprzem, ale przypomniało mi się, że mam przecież pieprz różowy, który będzie wymarzonym dodatkiem! Użyję go w stylizacji samej potrawy, bo kolorystycznie zgadza się z buraczkami i będzie do nich nawiązywał na serze. Mogę go też użyć jako dodatek na zdjęciu – w białym moździerzu i w opakowaniu.

Całość posypię ziołami – moim ulubionym tymiankiem i listkami mięty. Trick polega na tym, żeby kilka listków położyć do góry nogami, wtedy stylizacja wygląda bardziej naturalnie, a nie jak bym się za bardzo starała.

OŚWIETLENIE SCENY

Zdjęcie robiłam przy świetle naturalnym, rozproszonym. Padało z tyłu, może też lekko z prawej strony. To jedyne okna w moim salonie więc , żeby wyrównać ilość światła z przodu, po przeciwnej stronie ustawiłam niewielką srebrną blendę.

Kulisy fotografii kulinarnej - Asia Bartnik / Chilli Czosnek i Oliwa


UJĘCIA KROK PO KROKU

Najpierw myślałam, żeby zrobić zdjęcie z dużą ilością negatywnej przestrzeni. Zaczęłam dodawać dodatki, czyli pieprz i ser feta. Zdecydowanie brakowało mi mniejszych, delikatnych akcentów, więc dodałam gałązki tymianku i rozsypany pieprz.

Kulisy fotografii kulinarnej - Asia Bartnik / Chilli Czosnek i Oliwa

Potem kombinowałam z kompozycją. Przestawiłam moździerz i jedną tartaletkę, żeby kompozycja była bardziej otwarta - zdjęcie po lewej stronie poniżej, wydawało mi się zbyt nudne. Za dużo tych tart obok siebie. Następnie przyszedł czas na dodanie jakichś warstw, bo zdjęcie wydawało mi się zbyt jednowymiarowe. Przy flatlayach nie mamy wieloplanów, ale można dodać trochę dynamiki tworząc warstwy.

Kulisy fotografii kulinarnej - Asia Bartnik / Chilli Czosnek i Oliwa

Pomyślałam, że gazeta doda fajnego lifestylowego wymiaru do zdjęcia. Na koniec dodałam jeszcze telefon i słuchawki. Nie jestem pewna czy zdjęcie bez telefonu nie podoba mi się bardziej, ale na coś się trzeba zdecydować, więc niech będzie na bogato ;)

Kulisy fotografii kulinarnej - Asia Bartnik / Chilli Czosnek i Oliwa


POSTPRODUKCJA

Fotografuję w RAWach i postprodukcja jest dla mnie bardzo istotna.

W pierwszej kolejności ustawiam pipetą balans bieli, dopasowuję ekspozycję, redukuję zniekształcenia obiektywu, zwiększam kontrast i zaczynam się bawić suwakami. Często wyciągam szczegóły z cieni, redukuję przepalenia. Krzywa tonalna to jedno z moich ulubionych narzędzi, gdzie mogę dokładniej zmienić te parametry.To z jej pomocą można otrzymać te filmowe looki, które często podziwiam.

Dopasowuję kolory – ich odcienie, nasycenie, jasność. Czasem dodaję jakąś barwę w cieniach. Lubię chłodne zdjęcia, wydają mi się bardziej eleganckie, ale zauważyłam, że inni wolą cieplejsze barwy, dlatego balans bieli staram się trochę ocieplić, za to w cieniach dodać odrobinę niebieskiego.

Na tych zdjęciach zależało mi, żeby były widoczne detale na tartach – żeby feta nie była przepaloną plamą, a buraki odwrotnie - nie pogrążyły się w cieniu, więc użyłam pędzla korygującego tylko na tartach.

Kulisy fotografii kulinarnej - Asia Bartnik / Chilli Czosnek i Oliwa

Kulisy fotografii kulinarnej - Asia Bartnik / Chilli Czosnek i Oliwa


JAKIE SĄ TWOJE RADY DLA OSÓB, KTÓRE CHCIAŁBY ZACZĄĆ ZARABIAĆ NA FOTOGRAFII KULINARNEJ?


W pierwszej kolejności warto doprecyzować swoje oczekiwania, czyli zastanowić się, co dokładnie chcemy robić i jakie są nasze możliwości. Czy chcemy współpracować z czasopismami/portalami, tworzyć i fotografować przepisy? Czy chcemy współpracować z markami i używać ich produktów w potrawach i stylizacji, i dostarczać im zdjęcia na potrzeby marketingu? A może chcemy fotografować gotowe dania i produkty, albo menu dla restauracji?

Kiedy już mamy jakiś pomysł, gdzie byśmy siebie widzieli, trzeba popatrzeć, jakie zdjęcia się tam pojawiają i zastanowić się czemu takie, a nie inne. Na jakie potrzeby potencjalnych Klientów odpowiadają, w jaki styl się wpisują?

No i na koniec trzeba zaproponować coś od siebie, czyli stworzyć portfolio, które zainteresuje potencjalnych Klientów, a kiedy będzie gotowe, odezwać się do nich i coś im zaproponować.

Wydaje się proste, czemu więc wszyscy nie zbijamy na tym kokosów?

Po pierwsze, wiele osób podchodzi biernie do kwestii zarabiania na fotografii i czeka aż ktoś ich dostrzeże. Natomiast, jeśli faktycznie możemy Klientowi zaoferować coś atrakcyjnego, nie ma nic złego w odezwaniu się do niego i spytaniu czy byłby zainteresowany.

Po drugie, napisałam wyżej, że musimy Klientowi zaoferować coś atrakcyjnego. Tzn. Klient musi mieć wyraźną korzyść w zdecydowaniu się na współpracę z nami, tym bardziej, jeśli ta współpraca wiązałaby się dla niego z rezygnacją ze współpracy z kimś innym. Musimy mu albo zaoferować lepszy content, albo lepsze ceny, albo krótszy lub bardziej dopasowany do niego proces realizacji. Znajdźmy swoją przewagę konkurencyjną.

Po trzecie, zarabianie na fotografii to jednak praca. Wykonywana dla kogoś, kto ma swoje oczekiwania i wymagania. Musimy przestawić się z myślenia o robieniu zdjęć dla siebie i zacząć myśleć o robieniu zdjęć dla innych. Czym innym jest praca jako fotograf, a czym innym realizowanie swojej pasji. Na łączenie tych obu rzeczy należy patrzeć realnie, stąpając mocno po ziemi.

Po czwarte, jeśli ktoś da Ci szansę, postaraj się wykorzystać ją na 150%. Zadbaj by Klient był zadowolony, by to co robisz spełniło jego potrzeby. Zrób to terminowo i zgodnie z ustaleniami. Spróbuj też wyciągnąć z tego jak najwięcej dla siebie. Nie chodzi mi o pieniądze, a o realizację fotograficznego wyzwania, którym będziesz mógł się pochwalić.

Po piąte, nie pakuj się we wszystkie współprace. Jeśli czujesz, że z jakąś ofertą Ci nie po drodze, jeśli firma/marka wykorzystuje swoją pozycję, nie przestrzega terminów, niedbale wywiązuje się ze swoich obowiązków wobec Ciebie, to narażasz się na stresujący czas, który nikomu nie przyniesie korzyści. Dobry kontakt, oparty na szacunku otwiera wiele drzwi. Złe współprace podkopują wiarę w siebie i zostawiają Cię z pustym portofolio mimo poświęconych godzin.

Na końcu dodam, że w moim odczuciu rynek fotografii kulinarnej nie jest w Polsce wielki i trzeba aktywnie szukać na nim miejsca dla siebie, realnie oceniając swoje szanse. Są czasopisma i portale, w których blogerzy pracują za darmo (dla tzw. promocji). Jeśli się na to godzisz, rób to świadomie. Uzbieraj tyle referencji ile potrzebujesz, by czuć się pewnie, a potem szukaj płatnych zleceń.

W każdym biznesie sukces i przetrwanie wymaga dużo pracy i wiele determinacji, ale jeśli mamy pomysł na siebie, konsekwentnie realizujemy założone cele i odnajdujemy przyjemność we współpracy z innymi, jest spora szansa, że znajdziemy osoby zainteresowane tym, co mamy do zaoferowania.

*
Uff, co za porządna dawka wiedzy, prawda? Asiu, dziękuję Ci przepięknie za ten naładowany wartościowymi informacjami wpis! Twoje rady dla osób chcących zarabiać na fotografii kulinarnej dają do myślenia, ale też kopa do działania. Jeżeli macie pytania do Asi, zostawcie je w komentarzach pod wpisem.

Mam nadzieję, że wpisy z serii Kulisy fotografii kulinarnej podobają się Wam i uważacie je za wartościowe. Jeżeli nie chcecie przegapić kolejnych postów (pojawiających się przecież nieregularnie), zachęcam Was do zapisania się do mojego nowego fotograficznego newslettera - Newsletter Kulisy Fotografii Kulinarnej.

Nie chcę zaśmiecać skrzynek mailowych Czytelników, a zaobserwowałam, że osoby zapisane do mojego blogowego newslettera niekoniecznie zainteresowane są tematyką fotografii kulinarnej. Dlatego postanowiłam stworzyć osobny kanał komunikacji z miłośnikami fotografii. Poza informacją o najnowszych fotograficznych wpisach na blogu będę się tam dzieliła ciekawostkami, tutorialami, w planach mam też bardzo fajny ebook, który jako pierwszy trafi do osób zapisanych na Newsletter. Tak więc serdecznie zapraszam i mam nadzieję, do przeczytania w Waszych skrzynkach mailowych :)

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za wizytę na moim blogu i pozostawione komentarze:) Jeżeli wypróbowałaś/eś przepis z mojego bloga, prześlij mi zdjęcie, a umieszczę je w galerii na Facebooku.