Kulisy fotografii kulinarnej: Jak zrobiłam zdjęcie zupy zielone minestrone?

Kulisy fotografii kulinarnej - zdjęcie zupy

Pin it! Przypnij powyższą grafikę, aby łatwo wrócić do tego artykułu lub podzielić się nim z innymi.

Nie od razu Kraków zbudowano. Podobnie finałowe ujęcie to efekt wielu drobnych korekt i poprawek. Dziś w cyklu "Kulisy fotografii kulinarnej" pokażę Wam krok po kroku, jak zrobiłam zdjęcie zupy zielone minestrone - od pomysłu po postprodukcję. Podzielę się z Wami moimi radami dotyczącymi stylizacji zupy, zobaczycie też schemat oświetlenia, a nawet (!) kolejne ujęcia w wersji wprost z aparatu (czyli bez obróbki na komputerze). 

W dzisiejszym wpisie skupię się konkretnie na fotografii zupy zielone minestrone. Jeżeli macie ogólne pytania, zastanawiacie się np. jakim sprzętem fotografuję, jak wygląda moje miejsce pracy, jak planuję swoje ujęcia, koniecznie zajrzyjcie do pierwszego wpisu z cyklu Kulisy fotografii kulinarnej:


Kulisy fotografii kulinarnej - zdjęcie zupy

Koncepcja zdjęcia


Zależało mi na tym, aby podkreślić wiosenny charakter zupy oraz dominujący, zielony kolor składników. Warzywa wykorzystane do przygotowania zupy miały być dobrze widoczne i rozróżnialne, aby nie było wątpliwości, z czego zupa się składa. Chciałam również, aby widz odniósł wrażenie, że ktoś właśnie nalał sobie zupę i zabiera się do jej jedzenia. 

Tym razem nie zrobiłam wcześniej szkicu kompozycji.  Jednak wieczór przed zdjęciami wyjęłam sobie tło oraz potrzebne dodatki, upewniłam się czy do siebie pasują i sprawdziłam kilka możliwych ułożeń. 

Dobór tła i propsów


Ostatnio przepadam za połączeniem koloru zielonego i niebieskiego. Uważam, że błękitne czy granatowe tło wspaniale uwypukla zieleń fotografowanej potrawy. Do zdjęcia zielonego minestrone wybrałam więc błękitne tło, a także ręcznie malowaną deskę i ściereczkę w podobnym odcieniu. 

Dobrałam do nich naczynia w neutralnych, białych i szarych kolorach. Garnuszek znaleziony u Dziadka mojego Męża to taki oryginalny gadżet, który nadaje zdjęciu niepowtarzalnego charakteru. Talerz z zielonym ornamentem i motywem kwiatowym miał dodać zdjęciu finezji i przełamać zielono-błękitną monotonnie kolorystyczną. 

Tak naprawdę dzień przed zdjęciami zgromadziłam więcej pasujących do siebie propsów, drewnianych deseczek, błękitnych i niebieskich ściereczek, chochelek, łyżek do zupy oraz solniczek i pieprzniczek. Dopiero w czasie focenia zdecydowałam się na te powyższe.

Stylizacja dania 


Jak wiecie, nie mam dużo czasu na zrobienie zdjęć, dlatego zupę i pesto przygotowałam dzień wcześniej. O wyglądzie dania na talerzu myślę już na etapie gotowania. Zadbałam więc o to, aby nie rozgotować znajdujących się w zupie warzyw. Inaczej straciłyby one swój ładny zielony kolor oraz kształt. 

Zdradzę Wam też pewien sekret - tak naprawdę zupa ze zdjęcia jest zimna! Zdjęcia robiłam rano, wcale jej od razu potem nie jedliśmy, więc nie miałam potrzeby jej podgrzewać. Zupa jest na bulionie warzywnym i ma w sobie mało tłuszczu, dlatego mogłam sobie na to pozwolić.

Makaron ugotowałam oddzielnie. Dobrze wypłukałam go w zimnej wodzie, aby się nie kleił. Najpierw nałożyłam makaron do miski i garnuszka, następnie zalałam zupą z warzywami i delikatnie przemieszałam. Zależało mi na tym, aby poszczególne składniki zupy były dobrze widoczne i rozróżnialne, ręcznie więc poprawiłam ich ułożenie. Wyłowiłam z dna groszek, ciecierzycę oraz główki szparagów (dla odróżnienia szparagów od zielonej fasolki). Do naczyń nalałam niewielką ilość płynu, tak aby nie zakrył warzyw. 

Z nałożeniem pesto poczekałam do ostatniej chwili. Inaczej mogłoby się rozmyć w zupie i wyglądać nieapetycznie. 

Rada dla Ciebie: Pamiętaj, aby nie rozgotować składników zupy. Do miski nalej mało płynu i ręcznie (czy za pomocą pęsety) poukładaj składniki, tak aby widz mógł bez problemu je rozróżnić.  

Oświetlenie


Kulisy fotografii kulinarnej - schemat oświetlenia

Zupę minestrone fotografowałam przy w świetle naturalnym. Dzień był pogodny. Zdjęcia robiłam rano, około godziny 11.00. Ponieważ fotografuję przy oknie od strony zachodniej, w godzinach porannych słońce jeszcze przez nie wpada i nie musiałam go rozpraszać. 

Kompozycję ustawiłam tak, że światło pada na nią po skosie, mniej więcej z godziny 10-11. Wymieszanie światła bocznego z tylnym to mój ulubiony kierunek padania światła. 

Dokładnie na wprost wpadającego światła ustawiłam kawałek styropianu, aby zniwelować zbyt głębokie cienie i wypełnić światłem przód i prawą stronę potrawy. 

Kompozycja


Kulisy fotografii kulinarnej - kompozycja

Jeżeli chcecie się dowiedzieć, jakie są rodzaje kompozycji w fotografii - przeczytajcie wpis Asi. Ja muszę się skupić na konkretach, inaczej mój post nie miałby końca :)

Kompozycja otwarta, oparta na trójkącie oraz na kolorach - białym, błękitnym i zielonym, przełamanym kolorem dopełniającym - czerwonym. Miskę z zupą umieściłam w mocnym punkcie, trochę mniej istotny garnek - na linii trójpodziału, ale nieco poza mocnym punktem. Zauważcie, że porcję pesto w zupie ułożyłam właśnie na rogu trójkąta. 

Chochla jest ułożona równolegle do linii łączącej miskę z zupą i miseczkę z pesto. Łyżka w zupie wprowadza widza w głąb obrazu, a ta włożona w pesto prowadzi jego oko w kierunku garnuszka z zupą. 


Ujęcia krok po kroku

Poniższe zdjęcia zostały wywołane wprost z plików RAW - bez żadnej obróbki na komputerze.

Kulisy fotografii kulinarnej - zdjęcie zupy

Rozstawiam wszystkie elementy i robię próbne zdjęcie. Podoba mi się światło i nastrój zdjęcia. Przestawiam garnek, aby jego ucha prowadziły oko widza w kierunku miseczki z pesto, a nie poza kadr. Przearanżowuję pieczywo, a w powstałym wolnym miejscu układam solniczkę.

Kulisy fotografii kulinarnej - zdjęcie zupy

Uznaję, że drewniana solniczka jest zbyt ciężka i nie pasuje do całości. Wymieniam ją więc na biało-szarą. Zauważam, że kawałek cukinii w garnuszku z zupą nadmiernie zwraca na siebie uwagę, dlatego trochę inaczej układam elementy z zupie.

Zastanawiam się, jak włączyć w ujęcie łyżki. Próbuję ułożyć je z boku, jednak nie wygląda to dobrze i powoduje nadmierny tłok na zdjęciu.

Kulisy fotografii kulinarnej - zdjęcie zupy

Zamiast tego wkładam jedną łyżkę do talerza z zupą, starając się, aby wyglądała jak najbardziej naturalnie. Rezygnuję także z kawałków warzyw znajdujących się w chochli.

Ponieważ pesto zrobiłam dzień wcześniej, jego powierzchnia trochę się utleniła i straciła żywy zielony kolor. Mieszam więc zawartość miseczki - pesto od razu wygląda dużo lepiej.

Kulisy fotografii kulinarnej - zdjęcie zupy

Dopiero teraz decyduję się nałożyć pesto do zupy. Gdyby coś poszło nie tak, np. okazało się, że pesto w zupie wygląda nieapetycznie, zawsze miałabym już ujęcie nadające się do wstawienia na bloga.

Ostrożnie układam porcję pesto w zupie znajdującej się w talerzu, a także w garnuszku. Jednocześnie do miseczki z pesto wkładam łyżeczkę. Na koniec delikatnie polewam zupę oliwą, aby lepiej odbijała światło. Posypuję ją także płatkami chilli - ich kolor koresponduje z czerwienią kwiatów na talerzu i ożywia monotonną zieleń zupy. 

Rada dla Ciebie: Zanim zaczniesz swoją potrawę "niszczyć"- polewać sosem, odkrajać kawałki, posypywać okruszkami itd. - zrób zdjęcie, które w razie porażki, będziesz mogła wstawić na bloga. Jeżeli sos skapnie Ci nie w to miejsce, lub ciasto rozwali w czasie krojenia, straty mogą być nie do odratowania. 

Postprodukcja 


Kulisy fotografii kulinarnej - postprodukcja

Omawiane zdjęcie obrobiłam w programie Lightroom 4. Na zdjęciu powyżej możecie zobaczyć dokładne wartości na suwakach.

Zaczęłam od korekcji balansu bieli przy pomocy narzędzia pipety, ponieważ zdjęcie prosto z aparatu było trochę za ciepłe. Nieco zwiększyłam jasność zdjęcia oraz kontrast. Zmniejszyłam odblaski (highlights), których sporo odbijało się z białych naczyniach i sztućcach. Zmniejszyłam cienie, wydobyłam biele oraz czernie. Poprawiłam także przejrzystość (clarity) i nasycenie barw (vibrance). Następnie wyostrzyłam zdjęcie (sharpening), odrobinę zmniejszyłam szumy (noise reduction). Tak przedstawiają się standardowe zmiany, które stosuję do większości zdjęć.

Dodatkowo, przy powyższym zdjęciu, skorzystałam z narzędzia pędzla Adjustment Brush. Przy jego pomocy rozjaśniłam zupę znajdującą się z garnuszku. Następnie zaznaczyłam obszar środka zupy znajdującej się w talerzu, odrobinę go rozjaśniłam. zwiększyłam też kontrast, ostrość i nasycenie barw. Taki zabieg powoduje, że najważniejszy element na zdjęciu jeszcze bardziej przykuwa uwagę widza. 

*
Tak właśnie wyglądają moje fotograficzne sztuczki w akcji ;) Teraz Wasza kolej, czekam na Wasze komentarze! Czy odpowiada Wam taka formuła wpisu? A może coś było niejasne? Śmiało pytajcie mnie o każdy aspekt przygotowania powyższego zdjęcia. Jestem również ciekawa, jakie są Wasze sposoby na atrakcyjne sfotografowanie zupy - bo przecież alfą i omegą nie jestem :) 

Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz go za przydatny? To udostępnij go w swoich mediach społecznościowych!


***
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.

29 komentarzy:

  1. Kolejny przydatny post :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A wiesz, że jak wstawiłaś przepis na tą zupę to od razu pomyślałyśmy o tym jak zrobiłaś te fotografie :D Byłyśmy pewne, że układałaś warzywka ręcznie :P
    zawarłaś wiele ciekawych informacji, które na pewno się przydadzą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe :) no taka jest prawda, że warzywka niestety nie chcą się samoczynnie ładnie układać i trzeba im trochę pomóc. Cieszę się, że uważacie post za przydatny :)

      Usuń
  3. Jestem pod wielkim wrażeniem Twojej techniki! Świetny i bardzo interesujący post. Podziwiam za cierpliwość i wyczucie. I gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pat, bardzo dziękuję :) mam nadzieję, że wyciągniesz z niego coś dla siebie. A w razie czego, czekam na pytania :)

      Usuń
  4. Jeśli zupę będziesz gotować bez pokrywki z zielonymi warzywami, zachowają swój żywy zielony kolor. Polecam spróbuj, duzo lepiej wyglądają.
    Fajny wpis. Też zawsze recznie układam wszystko na talerzu hehehhe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. No właśnie gotowałam tę zupę bez przykrywki i w sumie nie wiem, co poszło nie tak, że zieleń warzyw straciła nieco swój żywy kolor. Nie dawałam do zupy nic kwaśnego, żadnych pomidorów, co ewidentnie zrujnowałoby ich kolor. Muszę zatem jeszcze dopracować stylizowanie zielonych warzyw :)

      Usuń
  5. Genialnie to wygląda w takiej kompozycji - aż chce się zrobić taką zupę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zuzia, a wiesz, że fotografujemy w bardzo podobnych warunkach? :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny wpis, musze się w końcu wziąć za siebie bardziej profesjonalnie ;-) i kupić aparat :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wpis! Podziwiam za ogrom pracy i profesjonalizm, na prawdę widać, że wkładasz w każdy szczegół dużo serca i wszystko jest dobrze przemyślane. Bardzo podoba mi się taka forma wpisu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)))) Cieszę się, że forma wpisu odpowiada, będę już wiedziała, co robić następnym razem :)

      Usuń
  9. Piękne zdjęcia ;) Ja dopiero raczkuję w fotografii, ale już chyba wiem co mnie gubi - pośpiech ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Justka :) Niestety, żeby zrobić świetne ujęcie w 5 minut, trzeba albo być świetnym i doświadczonym fotografem, albo sobie wszystko wcześniej dobrze przemyśleć i zaplanować.

      Usuń
  10. Największy problem mam zawsze z oświetleniem. Nigdy nie wiem jak to wszystko ustawić ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zuzia, jak zwykle pelna perfekcja. Wiesz od dawna, ze jestem fanka Twojej sztuki fotografii. Takie posty jak dzisiejszy sa genialne. Wiesz, ze w swiecie fotografii kulinarnej zupy sa uznane za najtrudniejszego modela?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, słyszałam o tym, choć dla mnie osobiście dużo trudniejsze są inne potrawy - choćby pasty kanapkowe, albo zapiekanki.

      Usuń
  12. No to wyższa szkoła jazdy. Oświetlenie rzeczywiście nie jest proste. Chodzi o to aby danie wyglądało naturalnie, takie do zjedzenia. Nie jestem fanką super perfekcji, stylizacje dań owszem ale bez przesady. Przecież jedzenie jest do jedzenia nie do stania ;) Dziękuję za ten wpis, linka już mam wrzuconego na mojego młodziutkiego bloga. szybkie-smaki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę Nadio :) Ze stylizacją ja też staram się nie przesadzać, tzn. sęk w tym, aby danie wyglądało naturalnie, jakby nikt go nie stylizował, ale rzeczywistość jest taka, że raczej trzeba mu pomóc. Ja często robię tak, że po prostu nakładam potrawę (zupę, sałatkę itd) na talerz czy miskę, potem patrzę jak to wygląda i ewentualnie przesuwam pewne elementy ręcznie. Ale z doświadczenia wiem, że takie układanie ręcznie składników od zera nie wygląda naturalnie.

      Usuń
  13. Bardzo fajny cykl, może się troszkę podszkolę i uzupełnię braki :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie, że pokazałaś jak dokładnie padało światło. Jutro spróbuję zrobić zdjęcia właśnie z takim ustawieniem. Ciekawa jeszcze jestem czy zastosowałaś jakąś korekcję ekspozycji oraz na który element sceny była ustawiona ostrość? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Część Marzena :) Tak, zastosowałam korekcję ekspozycji +0,12. Tam w sekcji o postprodukcji jest print screen z mojego Lightrooma, gdzie na suwakach możesz zobaczyć wartości, jakie zmieniłam. Wiem, że obrazek jest trochę mały, ale może je dostrzeżesz, a w razie czego pytaj :)
      Ostrość ustawiłam na talerz z zupą, mniej więcej na miejsce gdzie nałożyłam pesto na warzywa. Używam manualnego ustawiania ostrości.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. super, dziękuje za odpowiedź!

      Usuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobra, wiedziałam, że zdjęcia jedzenia to nie jest taka prosta sprawa, ale żeby trzeba było AŻ tyle kombinować?! Z większym podziwem będę teraz oglądać #foodporn czy jak to się tam hasztaguje na insta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie da się osiągnąć efektu WOW bez wysiłku. Choć sztuką jest sprawić, aby zdjęcie wyglądało jak zrobione od niechcenia :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na moim blogu i pozostawione komentarze:) Jeżeli wypróbowałaś/eś przepis z mojego bloga, prześlij mi zdjęcie, a umieszczę je w galerii na Facebooku.