Kulisy fotografii kulinarnej: Jak robię zdjęcia jedzenia?

Fotografia kulinarna zza kulis - blogerka zdradza, jak i gdzie robi zdjęcia i jakim sprzętem fotografuje.

Czy Wy również oglądając zdjęcia znanych blogerek kulinarnych zastanawiacie się, jak zostały zrobione? Niestety niewiele z nich uchyla rąbka tajemnicy. Ja wyłożę Wam kawę na ławę. 

Jakim sprzętem fotografuję? Skąd czerpię inspiracje? Jak wygląda moje "domowe studio fotograficzne"? Jak organizuję sobie pracę? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego wpisu. Następnie raz w miesiącu znajdziecie u mnie post, w którym opowiem Wam dokładnie, jak przygotowałam konkretną fotografię. Witajcie w nowym cyklu "Kulisy fotografii kulinarnej" :)

Fotografia kulinarna zza kulis - blogerka zdradza, jak i gdzie robi zdjęcia i jakim sprzętem fotografuje.


Nowy blogowy cykl - Kulisy fotografii kulinarnej



Jak wiecie fotografia kulinarna to moja pasja. Jestem samoukiem. Przez 3 lata prowadzenia bloga przeszłam daleką drogę. Zachęcam Was, abyście zajrzeli do wpisu "Fotografia kulinarna - moja historia", a zobaczycie, jak zaczynałam i jak wyglądały moje zdjęcia, nawet z czasów zanim założyłam bloga.

Staram się ciągle rozwijać i myślę, że doszłam do etapu, w którym mogę podzielić się z Wami moją wiedzą. W żadnym razie nie uważam się za specjalistę od fotografii kulinarnej i nie mam zamiaru się mądrzyć. Po prostu podzielę się z Wami swoim doświadczeniem i opiszę, jak ja to robię.

Raz w miesiącu przygotuję dla Was wpis, w którym opiszę, jak wykonałam konkretną fotografię. Postaram się prześledzić z Wami wszystkie etapy, od koncepcji, poprzez zrobienie zdjęcia i postprodukcję. Pokażę, jak wyglądało ustawienie aparatu względem źródła światła, czy użyłam blendy. Napiszę, jak wystylizowałam potrawę do zdjęć. A potem będę czekać na komentarze, w których będziecie mogli pytać o szczegóły, które Was interesują :)

Inspiracją dla tego cyklu wpisów jest dla mnie świetna anglojęzyczna strona o fotografii kulinarnej - www.learnfoodphotography.com. Swego czasu publikowała artykuły, w których różni fotografowie opowiadali, jak wykonali dane zdjęcie. Dużo się z nich nauczyłam. Po cichutku marzę sobie, że za jakiś czas uda mi się rozwinąć mój cykl zapraszając do niego różnych utalentowanych blogerów, aby opowiedzieli Wam o swoich fotograficznych sztuczkach.

Fotografia kulinarna zza kulis - blogerka zdradza, jak i gdzie robi zdjęcia i jakim sprzętem fotografuje.

Fotografia kulinarna - Jak powstają moje zdjęcia?


Jakim sprzętem fotografuję? W jaki sposób wymyślam swoje ujęcia? W jakim programie obrabiam zdjęcia? Te pytania na pewno pojawią się przy okazji kolejnych wpisów z cyklu "Kulisy fotografii kulinarnej". Ponieważ w dalszych postach chcę się skupić jak najmocniej na drodze, która doprowadziła mnie do zrobienia konkretnej fotografii, dziś opowiem Wam ogólnie jak powstają moje zdjęcia - od wymyślenia koncepcji aż po postprodukcję, a także czym i gdzie fotografuję. 


Część zdjęć ilustrujących dzisiejszy wpis pochodzi z mojego konta na Instagramie. Zachęcam do obserwowania, na pewno będę wstawiać więcej migdawek zza kulis :)


Sprzęt fotograficzny


Od ponad 2 lat fotografuję aparatem Canon EOS 600 D. Najpierw miałam obiektyw Canon 18-55 mm, jednak szybko przerzuciłam się na obiektyw Canon 50 mm f 1.4. Obiektyw ten gorąco polecam - daje jasne i ostre zdjęcia i można go kupić za rozsądną cenę. Jestem zadowolona ze swojego sprzętu. Cały czas uczę się wyciągać z niego więcej.

Fotografuję w trybie manualnym, ostrość na zdjęciu także ustawiam ręcznie. Pliki zapisuję w trybie RAW.

Przyznam się Wam, że nie potrafię robić zdjęć z ręki, dlatego niezbędny jest dla mnie statyw. Obecnie używam statywu SLIK PRO 330DX z głowicą SH-705E.

Zdjęcia obrabiam w programie Lightroom 4. Kupiłam go bardzo tanio na Allegro, jako że nie jest to najaktualniejsza wersja programu (wtedy na rynku był już Lightroom 5).

Choć posiadam profesjonalny zestaw blend 5 w 1, do odbijania światła używam najczęściej kawałka styropianu oraz białego kartonu. Stosuję również czarne powierzchnie (np. czarne tło), gdy chcę przyciemnić scenę. Światło rozpraszam albo dyfuzorem z zestawu 5 w 1, albo białą firanką.

Na koniec dodam, że robię tylko zdjęcia w świetle dziennym. Nie posiadam żadnych lamp.

Fotografia kulinarna zza kulis - blogerka zdradza, jak i gdzie robi zdjęcia i jakim sprzętem fotografuje.

Jak wygląda moje "domowe atelier"?


Jak większość z Was nie mam studia fotograficznego, czy nawet osobnego pokoju. Zdjęcia robię w salonie zaraz obok okna balkonowego usytuowanego na zachód. Nie jest to najlepsza strona świata do robienia zdjęć, ale nie mam wyboru - okna mojego mieszkania wychodzą tylko na tę stronę.

Z racji braku miejsca w czasie robienia zdjęć rozkładam potrzebne rzeczy, a potem wszystko chowam.  Koło drzwi balkonowych mam trochę miejsca, w którym trzymam tła, statyw oraz blendy. Resztę teł trzymam w skrzyni balkonowej. Ostatnio najczęściej rozkładam się bezpośrednio na podłodze, ale jeżeli chcę robić zdjęcia z perspektywy na wprost, rozkładam sobie stoliczek z Ikei z odkręcanymi nóżkami.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Zuzanna Ploch (@chilliczosnekioliwa)


Kiedy fotografuję?


Zanim mój synek przyszedł na świat najczęściej robiłam zdjęcia w tzn. złotej godzinie, czyli na godzinę przed zachodem słońca. Słońce przestawało wtedy świecić prosto w moje zachodnie okno, stawało się ciepłe i łagodne.

Teraz przestawiłam się na poranne fotografowanie. Mniej więcej do godziny 12.00, zanim słońce dotrze do moich okien, mogę cieszyć się rozproszonym światłem. Mój synek jest właśnie na etapie intensywnego odkrywania światła, więc czekam aż pójdzie na drzemkę. Tylko wtedy mogę się skupić i w spokoju oddać swoim aktywnościom. Staram się wyrobić zanim się obudzi, co znacznie poprawiło moje zdolności organizacyjne :) Z tego też powodu nie mogę pozwolić sobie na to, aby przystąpić do robienia zdjęć, nie mając wcześniej opracowanego planu działania.


Wszystko zaczyna się w mojej głowie


Pamiętam moje początki, kiedy stawiałam potrawę na jakimś tle i dopiero zastanawiałam się, jak ją sfotografować. Potrawa stygła, Mąż się niecierpliwił, a ja ze stresu miałam pustkę w głowie i kompletny brak sensownych pomysłów na zdjęcie.

Teraz nigdy nie zabieram się za fotografowanie bez przygotowanej wcześniej koncepcji zdjęcia. Inspiracje czerpię z różnych źródeł. Czasem wizja zdjęcia przychodzi do mnie nagle w najmniej spodziewanym momencie (mój Mąż jest zdania, że najlepsze pomysły przychodzą do nas pod prysznicem i coś w tym jest :)). Przeglądam też dużo książek kucharskich, strony fotografów kulinarnych i ulubionych blogerów, a także zdjęcia na Pintereście. Jeżeli natrafię na inspirującą fotografię, zapisuję ją na jednej z moim tematycznych tablic. Pinterest to dobre źródło inspiracji, szczególnie jeżeli nie masz pomysłu, jak sfotografować dany rodzaj potrawy.

Fotografia kulinarna zza kulis - blogerka zdradza, jak i gdzie robi zdjęcia i jakim sprzętem fotografuje.

Pomysły - szkice


Moje pomysły często rozrysowuję na kartce. Bardzo poglądowo rozmieszczam na niej poszczególne elementy kompozycji, notuję jaki ma być nastrój zdjęcia, jakie światło, tło, jaka kolorystyka i ogólnie wszystkie ważne rzeczy do zapamiętania (np. dotyczące stylizacji dania).

To nie znaczy, że zdjęcie, które później zrobię, będzie jota w jotę oddawać mój rysunek. W czasie sesji moje koncepcje ewoluują, albo nawet zmieniają o 180 stopni.  Ale szkic pozwala mi uporządkować moje myśli. Stanowi dobrą bazę do dalszych działań.


Dobór tła, naczyń i akcesoriów


Gdy już wiem, jak mniej więcej chcę sfotografować daną potrawę, zabieram się za wybór pasujących do mojej koncepcji naczyń i dodatków. Od kursu u Kingi stosuję zasadę 3-4 kolorów na zdjęciu. Dzień przed sesją przeglądam zawartość moich szafek z propsami (a są one rozsiane po całym mieszkaniu!) i wyciągam wszystko co może się przydać. Gromadzę rzeczy, które pasują do siebie kolorystycznie i stylistycznie.

Przedmiotów jest zawsze więcej niż faktycznie później wykorzystam na zdjęciu. Jeżeli koncepcja zdjęcia trochę się zmieni, nie będę musiała tracić czasu na odszukanie kolejnego talerzyka. Potrafię też wyciągnąć tło i "na sucho" układać na nim moje propsy, aby przekonać się, czy do siebie pasują.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Zuzanna Ploch (@chilliczosnekioliwa)



W dzień zdjęć - rozkładam tło, statyw i akcesoria


Zanim dotknę się do jedzenia, mój mini plan zdjęciowy musi już na mnie czekać. Wszyscy znani fotografowie kulinarni powtarzają, że trzeba sfotografować potrawę bardzo szybko, zaraz po jej przygotowaniu. Inaczej straci ona świeżość i na zdjęciach będzie to od razu widoczne. Staram się trzymać tej zasady, szczególnie w przypadku potraw takich jak sałatki.

Rozkładam więc tło i statyw, montuję aparat, ustawiam wybrane wcześniej naczynia, sztućce i ściereczki. Dopiero wtedy zmierzam do kuchni.

Fotografia kulinarna zza kulis - blogerka zdradza, jak i gdzie robi zdjęcia i jakim sprzętem fotografuje.


Stylizuję potrawę


Potrawa tak po protu nałożona na talerz prawdopodobnie nie będzie dobrze prezentować się na zdjęciu. Mając więc w głowie perspektywę planowanego ujęcia (tzn. czy na zdjęciu potrawa będzie widoczna z góry czy z boku), pieczołowicie wybieram porcje jedzenia i układam je na talerzu. Do przystrajania potraw chętnie używam świeżych ziół, które trzymam w doniczkach na parapecie. Jeżeli są cięte, wkładam je do miseczki z zimną wodą i układam na potrawie tuż przed zrobieniem zdjęcia.

W przypadku sałatek nie mieszam składników w misce, tylko w sposób przemyślany układam w naczyniu, w którym będę je fotografować. Tuż przed zrobieniem zdjęcia polewam sałatkę sosem i spryskuję mgiełką wody, aby wyglądała bardziej świeżo.

Oczywiście nie wszystkie dania przygotowuję w dniu robienia zdjęć. Byłoby to niemożliwie ze względów logistycznych i nie zawsze koniecznie. Ciasta, placki, pasty kanapkowe, gulasze będą dobrze wyglądać także dzień po ugotowaniu. Bardzo często potrawę gotuję dzień wcześniej, żeby mój Mąż mógł wziąć ją ze sobą do pracy.


Fotografia kulinarna zza kulis - blogerka zdradza, jak i gdzie robi zdjęcia i jakim sprzętem fotografuje.


Robię zdjęcia (wreszcie! :))


Na początku mojej przygody z fotografią kulinarną potrafiłam wypstrykać 50 fotek, które były praktycznie identyczne. Obecnie dążę do tego, aby robić coraz mniej zdjęć i aby było one bardziej różnorodne. Średnio robię teraz 15-30 fotografii.

Wychodzę od mojego szkicu, a potem w razie potrzeby przesuwam elementy w kadrze. Nie będę udawać, że wszystko u mnie jest takie proste i różowe, bo czasem wcześniej przygotowana koncepcja nie wypala. I wtedy szukam i improwizuję.

Korzystam z podglądu Live View w moim aparacie, w którym dokładnie oglądam scenę, poprawiam ją i dopiero naciskam spust migawki. Delikatnie lub radykalnie przesuwam elementy, dodaję lub odejmuję przybranie, sprawdzam różne ustawienia aparatu. Dzięki temu, że fotografuję ze statywem, mój aparat jest unieruchomiony, a ja mogę dokonywać poprawek bez zmiany ustalonego przez mnie kadru. Staram się, aby każde kolejne ujęcie przybliżało mnie do tego idealnego zdjęcia.

Gdy jestem już zadowolona z tego, co udało mi się uzyskać, daję sobie czas na eksperymenty. Na przykład zaczynam coraz bardziej brudzić kadr, coś tam kruszyć czy dokładać do ujęcia moje ręce. Zmieniam też perspektywę czy kąt padania światła. Czasem okazuje się, że z tych moich prób wychodzą jeszcze lepsze zdjęcia.

Fotografia kulinarna zza kulis - blogerka zdradza, jak i gdzie robi zdjęcia i jakim sprzętem fotografuje.


Postprodukcja zdjęć w Lightroomie


Po skończonej sesji zgrywam zdjęcia na komputer, przeglądam i wybieram 2-5 najlepszych, które obrabiam i publikuję na blogu. Moje działania różnią się w zależności od zdjęcia, ale zawsze dostosowuję balans bieli, poprawiam ekspozycję, kontrast i przejrzystość oraz wyostrzam fotografię. Potem eksportuję ją do formatu JPG, jednocześnie zmniejszając rozmiar do szerokości mojego bloga (650 pikseli) i nakładam logo.

*

Jeżeli macie dodatkowe pytania dotyczące sposobu robienia przeze mnie zdjęć, piszcie do mnie w komentarzach :) A ja jestem ciekawa, jak wyglądają Wasze "domowe studia fotograficzne"? Czy też planujecie wcześniej swoje ujęcia, czy idziecie na żywioł? Czekam na Wasze komentarze.

Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz go za przydatny? To udostępnij go w swoich mediach społecnościowch!

Fotografia kulinarna zza kulis - blogerka zdradza, jak i gdzie robi zdjęcia i jakim sprzętem fotografuje.

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.

38 komentarzy:

  1. chętnie czytam każdy wpis o tym jak fotografować jedzenie, żeby się potem chciało jeść. Bloguję już od jakiegoś czasu, a wciąż jeszcze efekty mnie nie zadowalają w 100%, chociaż widzę zdecydowaną poprawę w zdjęciach (ach te apetyczne zdjęcia robione w świetle żarówki).
    Chętnie poczytam jeszcze co ciekawego będziesz radziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że czekasz na mój cykl :) Nauka fotografii jedzenia to długa droga, szczególnie że jesteśmy samoukami. Każdy z nas musi wypstrykać tysiące zdjęć, żeby stać się lepszym, ale mam nadzieję, że moje wpisy również Ci w tym pomogą :)

      Usuń
  2. Bardzo lubię tego typu posty - zawsze można dowiedzieć się coś ciekawego ;) Dziekuję ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę Ervisha :) Mam nadzieję, że kolejne z tej serii również będą dla Ciebie ciekawe :)

      Usuń
  3. Bardzo lubię tego rodzaju posty, a Twoje zdjęcia bardzo mi się podobają, więc cieszę się, że piszesz jak powstają ;) Sama mam problem ze zdjęciami, nie mam wiele czasu na dokształcanie się w tej dziedzinie, ale zawsze miło popatrzeć na cudowne zdjęcia innych blogerów i zawsze trochę można się zainspirować ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny wpis! Moje studio, to: Tani statyw (pora już zmienić :D), stół, kilka podkładów (trzeba dokupić/zrobić więcej), dwa ogromne arkusze styropianu, okno od strony południowej, a zimą dwa softboxy. No i wszystko, a do stylizacji, to używam wszystkiego co znajdę w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do statywu to powiem Ci, że przez 2 lata używałam takiego za 70 zł i niestety nie był za dobry. Trochę mi się chybotał, i jak robiłam zdjęcia flat lay to jakoś zawsze wychodziły nieostre. Warto więc zainwestować w lepszy statyw, chociaż taki za 300 zł.

      Usuń
  5. Nic dziwnego, ze tak zachwycam sie Twoimi zdjeciami. Kryje sie za nimi mnostwo, mnostwo pracy. Ja mam problem ze statywem. Posiadam, jednak nei lubie z jego pomoca fotografowac. Moze dlatego, ze jestem zwolenniczka bardzo bliskich ujec, a statyw je ogranicza.
    Pomysl na cykl jest swietny, Zuziu! Szacuneczek ;)) Bede sledzic kazdy taki wpis, z pewnoscia sie od Ciebie czegos poducze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ewa :) No widzisz, to masz odwrotnie niż ja, bo ja chciałabym focić więcej bez statywu, człowiek jest wtedy bardziej mobilny w końcu, ale boję się, że zdjęcie będzie wtedy poruszone.

      Usuń
  6. Musze przyznac, ze jzu od dawna czekalam an taki wpis i bardzo ciesze sie ze w koncu sie pojawil ;) faktycznie zrobienie dobrego zdjecia potrawy to dluga i mozolna praca, ale przeklada sie ona na efekt koncowy :)

    OdpowiedzUsuń


  7. Your blog is very impressive and have the useful information it is really caught my attention.


    great work

    تصميم مواقع





    good job Beautiful! :)

    حراج السيارات

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudownie, że pojawił się ten wpis, już nie kogę doczekać się kolejnych. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeju, cudownie! :) zawsze zastanawiałam się jak można zrobić takie piękne zdjęcia :) i widzę, że z tym duuuzo pracy, ale efekty wspaniałe! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Natalio :) To prawda, wymaga to sporo pracy i planowania, przynajmniej u mnie. Ale przypuszczam, że u innych, tych znanych fotografów, też tak to może wyglądać. Tzn. to nie jest tak, że kładą sobie talerz, robią zdjęcie i jest bosko. Zawsze trzeba się napracować dla efektu :)

      Usuń
  10. Bardzo ciekawy i przydatny wpis :) Pomysł ze szkicami przed robieniem zdjęć jest super. Ja zawsze wymyślam wszystko już podczas robienia foto i czasem nie mam pomysłu, co i jak ułożyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też tak kiedyś miałam, dlatego zaczęłam sobie wszystko planować i rozrysowywać :)

      Usuń
  11. Zdjęcia robisz naprawdę świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniałe zdjęcia,chyba już kiedyś o tym wspominałam:)i bardzo ciekawy post. Ja staram się planować zdjęcie,jeśli mam czas i spokój,jeśli natomiast głodomory wzdychają za moimi plecami,to zdjęcia robię na szybko,jeśli wiem,że danie jest warte opublikowania:)Wciąż się uczę,a raczej chciałabym znaleźć czas,by się wreszcie solidnie zabrać za taką naukę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przy dzieciak czas to zawsze towar deficytowy :)

      Usuń
  13. woow.. ale ty musisz dużo czasu temu poświęcać! Cudowny wpis, chciałabym mieć takie pole do popisu :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tak, poświęcam na to czas, ale sprawia mi to też dużo przyjemności, bo to moja pasja :)

      Usuń
  14. Wiele przydatnych informacji nie tylko dla bloggerów kulinarnych. Wiedzę, na temat tego jak robić fajne zdjęcia, jaką przekazujesz, można zastosować również podczas robienia zdjęć martwej natury. Dzięki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z pewnością można przełożyć to na inne rodzaje fotografii wykonywanych w domu.

      Usuń
  15. To będzie nasz ulubiony cykl wpisów! (a tak właściwie głównie mój czyli Angeliki bo to ja fotografuje dla bloga). Aktualnie zbieram na godny aparat bo nie ma co ukrywać obecny jest słaby, a i tak wyciskam z niego ile się da poprzez właśnie zdjęcia w idealnym momencie dnia gdzie okna naszego pokoju wpuszczają najlepsze promienie (teraz lubię robić zdjęcia w ogrodzie, wychodzą najlepsze). Również rozkładam wiele dekoracji i sprzętów przydatnych, czasem wygląda to dość zabawnie ale rodzice już się przyzwyczaili do tego widoku ;) Cieszę się, że postanowiłaś pokazać jak to wszystko wygląda od kuchni, ponieważ właśnie Twoje fotografie lubię oglądać najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja też się rozkładam po całym salonie i mój Mąż też musiał się do tego przyzwyczaić, choć na początku patrzył trochę jak na wariatkę :)

      Usuń
  16. Bardzo ciekawy post, lubie takie bardzo, dobra te o jeedzeniu tez :)

    OdpowiedzUsuń
  17. super pomysł! będę czekać z niecierpliwością na każdy tego typu wpi!

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny wpis Zuza! Fajnie czytać jaki masz sposób na zdjęcia i niesamowite jest to, że każdy wykonuje je na swój sposób. Szczególnie podziwiam, że potrafisz sobie wszystko zaplanować i rozrysować. Ja zwykle zaczynam się zastanawiać jak już potrawa jest zrobiona. Jasne, jakieś pomysły klarują się w międzyczasie w głowie, ale później jest u mnie szybkie bieganie po całym domu i szukanie rekwizytów w czasie gdy potrawa stygnie. :P Czekam na więcej takich pomocnych wpisów! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością każdy robi to inaczej. Mam nadzieje, że za jakich czas uda mi się namówić innych blogerów do odkrycia swoich tajemnic w moim cyklu i wtedy zobaczymy, jak robią to inni :)

      Usuń
  19. super! bardzo mi się podoba twoja organizacja:) u mnie niestety tak to nie działa, im bardziej zaplanuje itp tym gorzej to wychodzi :D a najlepsze zdjęcia wychodzą przez przypadek, jak akurat wceluje w dobre światło ! do tego nie mam rekwizytów jak ty, ale wszystko przede mną:D i też marzy mi się 50tka, 1.4. póki co mam 35 1.8 więc i tak nieźle, zważywszy na to, że to mój pierwszy obiektyw, który kupiłam już dawno dawno ;)
    i dzięki za takie wpisy, pokaże chłopakowi, żeby wiedział, że są gorsze przypadki ode mnie haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale szczerze to się zastanawiam, czy będzie jakaś różnica między 35 a 50 w moim przypadku haha. ale ponieważ tak lubię 35, myślę że drugi podobny to akurat nie problem ;) a ponoć 50tka jest bokehlicious :) tutaj tylko potwierdziłam się w tym przekonaniu: https://www.youtube.com/watch?v=5fm80yMi07Q
      a ty masz porównanie do 35 1.8 ?

      Usuń
    2. Aniu, niestety nie mam porównania do obiektywu 35 mm. Fotografowałam tylko tą 50tką i wcześniej obiektywem kitowym Canon 18-55 mm. Ale jeśli miałabym budżet na zakup kolejnych obiektywów, to chciałabym 2 (aż! :)) - 100 mm makro oraz 30 mm - do fotografowania np. w restauracjach, wnętrz i też dużych aranżacji, np. całego stołu z góry. Jednak 50 mm mocno przybliża i jak chcę sfocić większą aranżację to mam problem.

      Usuń
  20. Zuzanna no super! Wielkie dzięki za te rady :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zuzanna no super! Wielkie dzięki za te rady :)

    OdpowiedzUsuń
  22. fotografia to moja wielka pasja... Kocham robić zdjęcia jedzenia nawet bardziej niż jeść:D Muszę wreszcie kupić statyw...;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na moim blogu i pozostawione komentarze:) Jeżeli wypróbowałaś/eś przepis z mojego bloga, prześlij mi zdjęcie, a umieszczę je w galerii na Facebooku.