Moje kuchenne skarby - Zakupy w sklepie z produktami arabskimi

Izraelski kuskus, syrop daktylowy i drewniana foremka do ciasteczek ma'mool - zapraszam na przegląd moich ostatnich zakupów w sklepie z produktami arabskimi. 

zakupy, sklep arabski, moghrabieh, kuskus izraelski, syrop daktylowy, forma do ma'mool

Czasem dostaję od Was pytania, gdzie kupuję mniej popularne produkty wykorzystywane w moich przepisach. Pytacie o pastę tahini, kaszę bulgur, kmin rzymski czy wodę różaną. Choć tego typu produkty można czasem dostać w dobrze zaopatrzonych delikatesach, sklepach ze zdrową żywnością czy stacjonarnych sklepach specjalizujących się w kuchniach świata, ja najczęściej robię zakupy przez Internet. Przy małym dziecku jest to niezwykle wygodne, a ponieważ zawsze wkładam do wirtualnego koszyka kilka rzeczy, rekompensuje mi to koszt wysyłki.

Jednym ze sprawdzonych przeze mnie sklepów jest arabskie.pl, który specjalizuje się w produktach kuchni krajów Bliskiego Wschodu. Robiłam u nich zakupy już kilkakrotnie i zawsze wszystko było w porządku. Wiele używanych przez mnie produktów arabskich - pasta tahini, woda różana, woda z kwiatów pomarańczy, melasa z granatów, bulgur - pochodzi własnie od nich. 

Dziś w "Moich kuchennych skarbach" chciałam pokazać Wam moje najnowsze nabytki pochodzące z tego sklepu.  

moghrabieh, moughrabieh, kuskus izraelski, kuskus libanski, właściwości, zastosowanie

Moghrabieh - izraelski kuskus


O tych małych kuleczkach pisałam Wam już kilka słów w środę, przy okazji przepisu na sałatkę z warzywami, fetą i kuminowym jogurtem. Kupiłam je z ciekawości, bo zwykłego kuskusu używam dość często.

Moghrabieh, moughrabieh, mograbie, ptitim, kuskus izraelski, libański, perłowy, a nawet gruby czy olbrzymi (po ang. giant coussous). Te wszystkie określenia odnoszą się do makaronu z pszenicy durum w kształcie małych perełek. Od tradycyjnego kuskusu różni się nie tylko wielkością ziaren zrobionych z semoliny i mąki, ale także sposobem przygotowania - podobnie jak inne makarony, moghrabieh gotuje się w osolonej wodzie przez ok. 10 minut.

Słowo "moghrabieh" w języku arabskim oznacza "potrawę z krajów Maghrebu" i odnosi się nie tylko do samego makaronu, ale także tradycyjnej potrawy przygotowywanej z jagnięciną lub kurczakiem. Przeglądając Internet dowiedziałam się, że kuskus izraelski i libański to nie jest dokładnie ten sam produkt. Różnią się one metodą wytwarzania, wielkością kuleczek i podobno czasem gotowania. Jest też kuskus palestyński  - maftoul, wytwarzany nie z semoliny, a z kaszy bulgur. Uważam jednak, ze na nasze polskie potrzeby nie ma to większego znaczenia, bo wszystkie te wersje perłowego kuskusu możemy stosować w potrawach zamiennie.

W moghrabieh najbardziej podoba mi się konsystencja. Te małe perełki po ugotowaniu są sprężyste i dają przyjemny opór pod zębami. Dobrze sprawdziły się we wspomnianej sałatce, ale z pewnością zupy, gulasze i dania z sosem także zyskają dzięki ich dodatkowi.

syrop daktylowy, miód daktylowy, melasa z daktyli, właściwości, zasotosowanie

Syrop daktylowy


To mój ulubieniec! Oszalałam na jego punkcie od pierwszego spróbowania. O syropie daktylowym usłyszałam po raz pierwszy w programie "Ugotuj mi mamo!" na Kuchni +, w którym autorka wykorzystywała go do posłodzenia zdrowych słodyczy dla dzieci. Kupiłam i przepadłam!

Syrop daktylowy zwany również miodem daktylowym lub melasą z daktyli obecnie stał się popularny jako zdrowy zamiennik cukru, ale jest to tradycyjny produkt wykorzystywany w kuchni krajów Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki. Produkuje się go z zagęszczonego soku daktylowego - suszone daktyle moczy się w wodzie, przeciera przez sito, a uzyskany płyn odparowuje. W przypadku tego konkretnie produktu firmy BASRA, z 200 g daktyli powstało 100 g syropu, zawiera on 62% cukru.

Syrop daktylowy ma wspaniały karmelowy smak, gęstą konsystencję melasy i głęboki brązowy kolor. Jest bardzo słodki, ale też lekko kwaśny i owocowy. Przypomina syrop klonowy lub z agawy, ale jest według mnie od nich dużo smaczniejszy. Ceniony jest ze względu na wartość odżywczą i walory zdrowotne. Zawiera witaminy A, C, B1, B2 i PP, potas, żelazo, fosfor i magnez, a także dużo błonnika. Przypisuje się mu właściwości obniżające cukier i cholesterol, przeciwbólowe, przeciwzapalne oraz przeciwzakrzepowe. Pomaga tez chronić się przed przeziębieniami - znajdujące się w nim naturalne salicylany działają podobnie jak aspiryna.

Ja pokochałam melasę z daktyli za jej unikalny smak. Odkąd zaczęłam jej używać, zastąpiła miód w mojej porannej owsiance. Świetnie tez smakuje z jogurtem naturalnym i na naleśnikach lub placuszkach. Ale ma ona o wiele więcej zastosowań, bo można jej stosować wszędzie tam, gdzie wcześniej używaliście cukru czy innych słodzików - także w daniach wytrawnych, którym nada niepowtarzalnego aromatu.

drewniana forma do ciasteczek ma'mool

Drewniana forma do ciasteczek ma'mool


Sklep arabskie.pl ma bardzo fajny dział z akcesoriami kuchennymi. Kiedyś kupiłam u nich ładne ceramiczne miseczki do serwowania dań przypominające mi hiszpańskie cazuelas. Tym razem skusiłam się na drewnianą formę, przy pomocy której kształtuje się przepiękne arabskie ciasteczka ma'mool.

O tej foremce marzyłam już od grudnia. Planowałam dołączyć przepis na ma'mool do serii świątecznych jadalnych prezentów (kto by nie chciał dostać takiego podarunku?), ale rozłożyła mnie choroba i nie zdążyłam. Przy okazji ostatnich zakupów foremka koniecznie musiała znaleźć się w moim koszyku i niedługo mam zamiar ją wypróbować.

Ma'mool to kruche ciasteczka jedzone w czasie różnych uroczystości i świąt. Ich kształt różni się w zależności od nadzienia, jakie kryją w środku. Najczęściej są to daktyle, pistacje lub orzechy włoskie. Ja kupiłam foremkę tabeeh, wzór nr 2, przeznaczoną do orzechów włoskich, po prostu ten kształt spodobał mi się najbardziej. Foremka jest ręcznie robiona i pochodzi z Syrii. Sama w sobie jest piękna, choć zdaję sobie sprawę, ze również trochę niepraktyczna, bo przeznaczona tylko do jednego rodzaju dania.


*

To już wszystko na temat moich ostatnich zakupów. A Wy robicie zakupy w sklepach z produktami arabskimi? Znacie/używacie opisane przeze mnie produkty? Koniecznie podzielcie się doświadczeniami w komentarzach :)

***
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też naInstagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.

12 komentarzy:

  1. Drewniana foremka jest cudna, syrop daktylowy u mnie schodzi litrami:-), a moghrabieh używam zamiast tradycyjnego kuskus, którego nie lubię:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na szczęście mam arabski i indyjski sklep po drugiej stronie ulicy - towarów do wyboru do koloru ;) Są tam produkty, które nie mam pojęcia do czego służą i z czym je się je ;) Ale bardzo lubię te sklepy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara! Ale w Wielkiej Brytanii zapewne takich sklepów jest więcej niż u nas. Fajnie, że możesz kupić wszystko na miejscu :)

      Usuń
  3. Ja korzystam z produktów z półek oznaczonych jako zdrowa żywność, bo nie mam w pobliżu arabskiego sklepu, ale czasem tylko popatrzę bo cena mnie skutecznie odstraszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ceny tych produktów rzeczywiście są wyższe, bo sprowadzane są z daleka. Syrop daktylowy nie jest tani. Znalazłam na Internecie, jak go zrobić w domu i być może spróbuję :)

      Usuń
  4. oj ten syrop daktylowy zdecydowanie muszę spróbować. zakochałam się od pierwszego usłyszenia ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam to szczescie, ze tu, w DE jest duzo tureckich sklepow wiec w kazdej chwili moge sie zaopatrzyc w potrzebne produkty. Syrop daktylowy kupilam juz jakis czas temu ale niestety jeszcze go nie wyprobowalam. A za kuskusem izraelskim musze sie rozejrzec.

    OdpowiedzUsuń
  6. Marzy mi się ta forma do ciasteczek ma'mool! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Koniecznie musze kupić ten kuskus, no i ta foremka... też by mi się przydała;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja sobie jeżdżę na bazar, gdzie produkty są nie tylko arabskie, ale ogólnie bliskowschodnie. Uwielbiam! :)
    Choć coraz więcej takich cudów można dostać w większych marketach, nawet w Danii, co cieszy mnie ogromnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kupujemy w różnych sklepach ale raczej staramy się ulubione produkty dopaść stacjonarnie w azjatyckich sklepach :) Foremka jest super! Ciasteczka muszą być pyszne ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na moim blogu i pozostawione komentarze:) Jeżeli wypróbowałaś/eś przepis z mojego bloga, prześlij mi zdjęcie, a umieszczę je w galerii na Facebooku.