Uczciwa włoska kuchnia w Mercato Bar i Delikatesy - recenzja

Zapraszam Was na recenzję urokliwego miejsca, w którym można poczuć włoski klimat i zjeść kawał prostej, uczciwej włoskiej kuchni. 

Mercato Bar i Delikatesy, recenzja, restauracja

Pod koniec lutego wybrałam się z Mężem do urokliwej włoskiej restauracji znajdującej się w centrum Warszawy, Marcato Bar i Delikatesy. Jest to lokal nietypowy, łączący restaurację z delikatesami spożywczymi oferujący autentyczne włoskie produkty. Jego motto to prosta kuchnia oparta na wysokiej jakości składnikach. Wszystkie produkty, z których kucharze tworzą potrawy, można kupić na miejscu, a dostawcami są rzemieślnicy z wielopokoleniową tradycją. 

Ta koncepcja bardzo przypadła mi do gustu. Cenię sobie nieskomplikowaną domową kuchnię, którą można się najeść. Wyszukane potrawy kuchni molekularnej nigdy nie robiły na mnie wrażenia. Myśląc o Mercato, od razu przypomniałam sobie lekcję gotowania w Toskanii, która miała miejsce w małym sklepiku połączonym z restauracją. Byłam ciekawa, czy w Mercato również poczuję ten autentyczny włoski klimat.
Mercato Bar i Delikatesy, recenzja, restauracja

Mercato posiada dwa lokale położone w ścisłym centrum Warszawy. My wybraliśmy się do tego przy Pięknej 15. Ponieważ chcieliśmy przyspieszyć dojazd z Piaseczna, pojechaliśmy samochodem. Nie polecam Wam jednak tego rozwiązania, gdyż na znalezienie miejsca parkingowego straciliśmy jakieś 20 minut. 

Gdy weszłam do Mercato, poczułam się jak sklepie lub na małym bazarze. Surowy wystrój i białe kafelki na ścianie przywiodły mi na myśl sklep mięsny albo rybny. W dużej witrynie chłodniczej pyszniły się oliwki, marynowane karczochy, przeróżne sery i włoskie szynki. Na półkach wspaniałe sosy, makarony, konfitury, oliwy. Menu wypisano na kafelkowej ścianie nad barem.
Mercato Bar i Delikatesy, recenzja, restauracja
Mercato Bar i Delikatesy, recenzja, restauracja

Warto przyjrzeć się zawartości półek z jedzeniem, gdyż oferowany przez delikatesy wybór jest oszałamiający. Wspaniałe makarony powstające przy użyciu specjalnych narzędzi z brązu zajmują całą półkę. Mozzarella z mleka bawolic podobno przylatuje specjalnie samolotem z okolic Neaopolu i Pulii. Wina, oliwy i octy basamiczne z Modeny zajmują cały regał pomiędzy częścią barową i restauracyjną.

Mercato Bar i Delikatesy, recenzja, restauracja
Mercato Bar i Delikatesy, recenzja, restauracja
Mercato Bar i Delikatesy, recenzja, restauracja

Wnętrze restauracji było bardzo widne. Ogromne okna przyozdobione napisami jak z włoskiej kafejki wpuszczały dużo światła. Przy wejściu ustawiono stoliki barowe dla pragnących szybko coś przegryźć. W głębi lokalu znajdziemy duże drewniane stoły z prostymi czarnymi krzesłami. Usiedliśmy przy stoliku przy oknie (żebym miała dużo światła do zdjęć :)). Obok posilała się rodzina mówiąca po włosku. W tle grała klimatyczna włoska muzyka.

Mercato Bar i Delikatesy, recenzja, restauracja

Menu jest takie jakie lubię, czyli krótkie. Mamy tu dobre na lunch kanapki i sałatki, proste zupy i makarony, deski serów i wędlin umożliwiające poznanie oferty delikatesów. Zadowoleni będą również miłośnicy ryb i owoców morza. W karcie jest kilka propozycji, które wypróbował mój Mąż. Znajdzie się nawet coś dla wegan (penne al pomodoro, spaghetti alio olio, bruschetta al pomodoro), choć nie mają oni tu dużego wyboru.

Mercato Bar i Delikatesy, recenzja, restauracja

Zaczęłam od bruschetty al pomodoro (10 zł), klasycznej włoskiej przystawki, dania niby prostego, ale smacznego tylko jeśli zostaną użyte najlepsze składniki. Bruschetta była przepyszna. Opieczony chleb mocno nasączono oliwą. Kucharz nie szczędził też czosnku, którego aromat był wyraźnie wyczuwalny. Dobrze wiecie, że dla mnie oliwy i czosnku nigdy za mało, więc byłam zachwycona. 

Mój Mąż z kolei skusił się na specjalność dnia - cienkie plastry surowego łososia marynowanego w occie balsamicznym i oliwie (14 zł). Danie niestety nie zrobiło na nim wrażenia, ryba była kompletnie nie słona. Dużo bardziej smakowało mu podane obok świeże pieczywo maczane w pieprznej oliwie.

Mercato Bar i Delikatesy, recenzja, restauracja

Na danie główne wybrałam makaron lumaconi (duże muszle) nadziewany papryką i cukinią zapieczony z mozzarellą podany na sosie pomidorowym (29 zł). Potrawa była smaczna, łagodna w smaku. Dobry wybór jeśli nie chcemy się przejść. 

Mój Mąż nie mógł sobie odmówić zupy rybnej z owocami morza (35 zł). W mocno pomidorowej bulionie z lekką nutą rybną pływały sercówki, krewetki, krążki kalmarowe oraz mała ośmiorniczka. Bardzo mu smakowała, jak sam określił - ta zupa to klasa!

Co ważne, porcje były naprawdę w porządku, a ceny według mnie rozsądne (w końcu to ścisłe centrum Warszawy). Nie czekaliśmy też długo na kolejne dania, obsługa pracowała sprawnie.

Mercato Bar i Delikatesy, recenzja, restauracja
Mercato Bar i Delikatesy, recenzja, restauracja

Na deser przetestowaliśmy dwa najsławniejsze włoskie desery - panna cottę (9 zł) oraz tiramisu (11 zł). Oba podane w charakterystycznych szklaneczkach uśmiechały się do nas wcześniej z lady chłodniczej przy barze. 

Tiramisu było wręcz boskie! Idealnie wyważone smaki, prawdziwa harmonia łącząca gorzką kawę i słodki krem z mocno wyczuwalną nutą kakao. Jedne z najlepszych, jakie jadłam w życiu. Panna cotta niestety nas rozczarowała. Była mało waniliowa i na mój gust za mocno ścięta. Z zazdrością patrzyłam na Męża, któremu przypadło większość tiramisu, na szczęście trochę się ze mną podzielił :)

Mercato Bar i Delikatesy, recenzja, restauracja

Podsumowując, Mercato Bar i Delikatesy to miejsce urokliwe podające smaczne jedzenie. Dania są proste, domowe, a jakość składników gra pierwsze skrzypce. Panuje tu luźna atmosfera i każdy czuje się swobodnie. Możliwość zakupu na miejscu oryginalnych, często trudno dostępnych w Polsce produktów to kolejny atut tego miejsca.

Polecam ten lokal na lunch i nieformalne spotkania. Miłośnicy kuchni włoskiej z pewnością poczują się tutaj jak domu. Choć w mojej recenzji nie ma samych ochów i achów, na pewno chciałabym tam wrócić i spróbować kolejnych potraw, a także jeszcze raz zamówić świetne tiramisu. 

Mercato Bar i Delikatesy, recenzja, restauracja
Mercato Bar i Delikatesy, recenzja, restauracja

Mercato Bar i Delikatesy, ul. Piękna 15, Warszawa

***
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.

Follow my blog with Bloglovin
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.

6 komentarzy:

  1. Dania wyglądają naprawdę smacznie, a najbardziej podobają mi się zapiekane muszle ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do takiego miejsca musiałybyśmy iść z kimś kto się na tym wszystkim zna żeby nie wyjść na ignorantki xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady :) Nie trzeba się na niczym znać, żeby zamówić sobie smaczne jedzenie :)

      Usuń
  3. Wszystko wygląda tak, że ach<3

    OdpowiedzUsuń
  4. Pracuję nieopodal Mercato na Próżnej ale nigdy nie byłam, choć nie raz przez szybę zaglądałam. Oni ostatnio biorą udział w "Restaurant week" może wtedy warto skorzystać?

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na moim blogu i pozostawione komentarze:) Jeżeli wypróbowałaś/eś przepis z mojego bloga, prześlij mi zdjęcie, a umieszczę je w galerii na Facebooku.