Moje kuchenne skarby - Mój największy skarb

Moje kuchenne skarby, czyli cykl w którym zaglądamy do moich szafek kuchennych. Dziś pokażę Wam przedmiot dla mnie najcenniejszy.


Przedmiotów i produktów, które chciałabym Wam pokazać w ramach cyklu Moje kuchenne skarby mam całe mnóstwo. Uważam jednak, że powinnam zacząć od tego najcenniejszego - mojego największego skarbu.

Na pewno będziecie zaskoczeni, gdy dowiecie się, co nim jest. Przypuszczam, że wyobrażacie sobie jakąś wspaniałą zdobycz z targu staroci lub pamiątkę przywiezioną z zagranicznej podróży. Nie martwcie się, takie rzeczy też Wam pokażę.

Przedmiot, o którym dzisiaj Wam opowiem, ma raczej wartość sentymentalną niż materialną. Jest to zeszyt, w którym zapisuję przepisy - moje kulinarne improwizacje, które przerodziły się w dania godne utrwalenia oraz receptury rodzinne. Najzwyklejszy w świecie "stukartkowiec" w kratkę. Z przyjemną dla oka, kolorową, abstrakcyjną okładką, bo zostanie ze mną na długo. 

cykl moje kuchenne skarby, moj najwiekszy skarb

Mój Mąż zawsze powtarza, że najsmaczniejsze dania wychodzą mi wtedy, gdy improwizuję. Mamy ochotę na coś szczególnego, chcę zużyć lodówkowe zapasy, albo otrzymuję prośbę od mojej drugiej połówki - Kochanie, zrobisz mi coś pysznego?

Jeżeli potrawa była udana, po jej przygotowaniu spisuję przepis w moim zeszycie. Mam dobrą pamięć do składników i proporcji, nie muszę więc zapisywać ich na bieżąco. Ale za tydzień z pewnością miałabym już wątpliwości, jak ja to zrobiłam i bez zapisania w zeszycie, przepis przepadłby bezpowrotnie.

W zeszycie znalazł się więc przepis na placuszki ziemniaczano-brokułowe z ostrym sosem pomidorowym z harrisą, omlet ryżowy z niczego, papryki faszerowane warzywami i kaszą pęczak, kotlety z cieciorki i pieczonej marchewki, hummus z zielonego groszku, a także receptury znane z bloga: dip czosnkowy z kiszoną cytryną, hummus z południowych Włoch, śródziemnomorskie grzanki serowe oraz pasta z czerwonej fasoli z suszonymi pomidorami i tymiankiem

cykl moje kuchenne skarby, moj najwiekszy skarb

Zapisałam sobie w nim też dwie receptury rodzinne - na barszcz wigilijny mojej Mamy oraz racuchy Dziadka mojego Męża. Może zastanawiacie się, czemu nie mam ich więcej? Ponieważ moja Mama też ma swój zeszyt - naznaczony zębem czasu kajet z wypadającymi karteczkami i najcenniejszymi przepisami rodzinnymi - na najpyszniejszy na świecie sernik, najlepszą szarlotkę, pracochłonny tort "Kasate Pycha" oraz blok czekoladowy, którym zajadaliśmy się jako dzieci. Są w nim przepisy mojej babci i innych członków rodziny.

Wszystkie te receptury mają dla mojej rodziny ogromne znaczenie. Nie wyobrażamy sobie bez nich świąt czy rodzinnych uroczystości. Moja Siostra nie interesuje się gotowaniem, dlatego mogę być pewna, że ten "rodowy skarb" kiedyś wejdzie w moje posiadanie.

Tymczasem w moim zeszycie jest jeszcze wiele pustych kartek, które mam nadzieję, w przyszłości zapełnią się równie smakowitymi przepisami. Ciekawe czy moje dzieci też będą chciały z nich korzystać? :)

*

A jaki jest Wasz największy kuchenny skarb? Czy ktoś z Was również zapisuje przepisy w zeszycie lub posiada zeszyt z rodzinnymi recepturami? Napiszcie proszę w komentarzach. Możecie również pokazać mi zdjęcie swojego skarbu - wstawcie go na Waszym Facebooku lub Instagramie i oznaczcie hashtagiem #kuchenneskarby. 


***
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.

14 komentarzy:

  1. Niestety taki zeszyt dostała moja starsza siostra - często coś z niego przygotowuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to pechowo! Ja się cieszę, że nie muszę z siostrą rywalizować.

      Usuń
  2. Oj, dla mnie zeszycik na przepisy też ma duże znaczenie. Też jest takim skarbem! Pozdrawiam i zachęcam do udziału w głosowaniu na moim blogu! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mamy takiego zeszyciku. Przepisy piszemy na kartce i wprowadzamy zmiany podczas jego przygotowania a następnie już końcowy efekt zapisujemy na komputerze. Wiemy, że w razie jakieś awarii to będzie nasza porażka, więc musimy zainwestować jednak w taki zeszyt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wszystkie przepisy publikuję na blogu, bo nie zawsze gotuję po śródziemnomorsku. W zeszycie mam więc wszystkie moje udane pomysły :)

      Usuń
  4. Mam specjalny przepiśnik na przepisy, ale przepisałam kilka rodzinnych i zaprzestałam niestety, dałam go mamie, miała coś tam przepisać, ale nie może się zebrać.
    Przepisy zapisuję albo na kartce albo w pamięci przed przeniesieniem na bloga, a taki zeszyt to byłaby świetna pamiątka dla mojego ewentualnego dziecka... Póki co, jeśli korzystam z przepisu, najczęściej otwieram go na tablecie lub telefonie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie mam takiego zeszytu ze względu na mój charakter pisma:) Ratuję się zbieraniem wydruków:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam okropny charakter pisma, ale gdy piszę w tym zeszycie, to bardzo się staram :)

      Usuń
  6. Zeszyt z przepisami mam oczywiście. Ale zabieram go tylko w podróże.Często notuję w restauracjach, tawernach lub gdzieś w wiejskich gospodach.
    Jest jednocześnie moim ciekawym pamiętnikiem z miejsc, dokąd podróżowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki zeszyt to wspaniała pamiątka! Ja też zapisuję przepisy w podróży, ale mam do tego zupełnie inny zeszyt, sama nie wiem dlaczego :)

      Usuń
  7. Te najważniejsze, rodzinne przepisy gromadzę właśnie na blogu, żeby zostały w spadku dla mojej córki i bratanic:-) I moje improwizacje również. W sumie to blog spełnia rolę takiego skoroszytu przepisów;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wszystkie przepisy zapisuję w komputerze ale może zacznę też w zeszycie, bo komputer zawsze może się popsuć, a zeszytu jak nie zgubię to zawsze gdzieś będzie pod ręką ;) Mam za to mnóstwo karteczek z przepisami spisanymi przez moją babcię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mam taki zeszyt i... jest najbardziej strzeżonym zeszytem na świecie; D

    OdpowiedzUsuń
  10. Oczywiście, że mam taki zeszyt, uzupełniam go nawet czasami, i zaglądam w poszukiwaniu dawno zapomnianej weny. I mam też taki bardzo gruby bardzo zeszyt z przepisami po Babci, moja Mama ma całkiem pokaźny swój. Choć teraz częściej wrzucam przepis na bloga, to do zeszytów zaglądam, nie wyobrażam sobie nie mieć takiego. pzdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na moim blogu i pozostawione komentarze:) Jeżeli wypróbowałaś/eś przepis z mojego bloga, prześlij mi zdjęcie, a umieszczę je w galerii na Facebooku.