Mała bezmięsna rewolucja i marokańska sałatka z marchewki

marokańska sałatka z marchewki

Dzień dobry,
Być może zauważyliście, że od pewnego czasu na blogu pojawiają się wyłącznie przepisy na potrawy wegetariańskie i wegańskie. To dlatego, że postanowiliśmy z Mężem zrezygnować z jedzenia mięsa

Wszystko zaczęło się w styczniu, kiedy przystąpiliśmy do programu Fundacji Viva! "Zostań wege na 30 dni!". Do tej decyzji dojrzewaliśmy przez jakiś czas. Oboje jesteśmy miłośnikami psów, ale gdy zaczęliśmy śledzić profile organizacji pro-zwierzęcych, coraz częściej zaczęliśmy zastanawiać się nad losem zwierząt gospodarskich oraz nad tym, co możemy dla nich zrobić. Z drugiej strony, oboje zostaliśmy wychowani na jedzeniu mięsa i nie zaprzeczam, choć ja osobiście nigdy nie jadłam go zbyt dużo, to miałam takie swoje ulubione produkty (np. kiełbasę chorizo) i nie byłam pewna, czy mogłabym z nich całkowicie zrezygnować. 

Tak więc styczniowe zmiany potraktowaliśmy na zasadzie eksperymentu - zobaczymy, czy jesteśmy w stanie bez mięsa wytrzymać, czy nam go będzie brakowało, a przy okazji oczyścimy nasze organizmy po świątecznym obżarstwie. Mój Mąż przeszedł na weganizm, ja jednak, z uwagi na to, że jestem w ciąży, uzupełniałam swoją dietę o produkty mleczne i odrobinę ryb. Jestem świadoma tego, że kobieta w ciąży może dostarczyć swojemu organizmowi wszystkie składniki na diecie wegańskiej, jednak to wymaga wiedzy i wprawy, wolałam więc nie ryzykować, bowiem efekty moich błędów wpłynęłyby nie tylko na moje zdrowie.


Okazało się, że nie jedzenie mięsa jest dla mnie całkiem proste. Ponieważ i tak nie jadłam go dotąd zbyt często, moja dieta zmieniła się w niedużym stopniu. Wszystkie obiady gotowałam dla nas wegańskie, ale na pozostałe posiłki mogłam podjeść serka, czy trochę rybki. Za to bardzo podziwiam mojego Męża, dawnego miłośnika kiełbasy, wątróbki i, jak to nazywaliśmy, innych "parszywych mięs i wędlin", który przez cały miesiąc wytrzymał na ścisłej wegańskiej diecie. Ten czas był dla nas także okazją na poznanie nowych produktów, z których niektóre, np. kotlety sojowe, weszły do naszego menu na stałe.

Opakowanie chorizo, które kupiliśmy jeszcze w starym roku, grzecznie przeczekało nieruszone nas styczniowy eksperyment. Potem zrobiłam z niego ostatnią "pożegnalną" potrawę - penne z chorizo i jarmużem. I na tym się skończyło. Jesteśmy z Mężem przeciwnikami przemysłowej hodowli zwierząt i choć moglibyśmy próbować kupować mięso tzw. zagrodowe, ekologiczne, to jednak uznaliśmy, że łatwiej będzie po prostu z niego zrezygnować. Szczególnie, że nauczyliśmy się bez niego żyć. 

Oczywiście nie obyło się również bez zdziwienia naszej rodziny i początkowej konsternacji, co dla nas przygotować, gdy przyjeżdżamy w odwiedziny. Na szczęście nasi bliscy szybko zaakceptowali nowe zasady i uwzględnili je podczas przygotowywania posiłków, za co pięknie im dziękujemy :)


Czy mogę nadal prowadzić bloga o kuchni śródziemnomorskiej, jeżeli nie jem mięsa? Uważam, że jak najbardziej. Mięso w tradycji krajów śródziemnomorskich pełni raczej rolę podrzędną. Zgodnie z zasadami klasycznej diety śródziemnomorskiej po kurczaka można sięgać raz w tygodniu, po czerwone mięso jeszcze rzadziej, zatem mój sposób odżywiania oparty na produktach roślinnych uzupełnianych pewną ilością ryb, nabiału i jajek jak najbardziej wpisuje się w ten model.

Kuchnia śródziemnomorska jest dla mnie niekończącym się źródłem inspiracji na bezmięsne dania i pomysłów na bloga z pewnością mi nie zabraknie. Jednocześnie, opublikowane już przepisy na dania z mięsa i drobiu nie znikną z bloga i spokojnie możecie się nimi częstować. Uważam, że dieta to indywidualna sprawa każdego człowieka, którą należy uszanować, nie będę Wam więc niczego zakazywać, Wy też uszanujcie moje wybory. Inną sprawą jest oczywiście edukacja, bo dobrze by było, żeby większa rzesza ludzi wiedziała, skąd wzięło się tanie mięso, które kupuje w supermarkecie i dokonywało tego wyboru w pełni świadomie. 

Wiem, że troszkę się rozpisałam, ale bardzo chciałam się z Wami podzielić moimi przemyśleniami. Z kolei przepis będzie krótki. Jest to kolejna po sałatce z buraków i fety zimowa sałatka, którą przygotowałam w weekend. Zwykła marchewka zmienia się nie do poznania dzięki orientalnemu dressingowi z pomarańczy i kuminu. Z marchewki wycięłam długie wstążki przy pomocy obieraczki do warzyw, a następnie krótko zblanszowałam. Tak oto powstały aromatyczne marchewkowe "tagliatelle" :) Możecie je podać jako dodatek np. do falafeli

marokańska sałatka z marchewki

Marokańska sałatka z marchewki


przepis z książki Mediterranean Fresh Joyce Goldstein

Składniki (na 4 porcje):
  • 8 średnich marchewek
  • pęczek natki pietruszki lub świeżej mięty
dressing z pomarańczą i kuminem:
  • 3 łyżki oliwy
  • sok i skórka z 1/2 pomarańczy
  • 1 łyżka soku z cytryny (czyli też z 1/2 sztuki)
  • pół łyżeczki nasion kuminu, podprażonych i rozbitych w moździerzu, lub kuminu mielonego
  • szczypta płatków chilli
  • 2 łyżki cukru pudru
  • sól, pieprz
Przygotowanie:
  1. Marchewki obierz i potnij na długie wstążki przy pomocy obieraczki do warzyw. Możesz je również pokroić na plasterki. Zagotuj wodę w garnku. Marchewkę umieść na sitku i zanurz we wrzątku na 2 minuty, po czym przelej zimną wodą.
  2. W miseczce wymieszaj wszystkie składniki dressingu i polej nim marchewkę. Posyp posiekaną natką pietruszki lub świeżą miętą i podawaj.
***
Podoba Ci się ten wpis? Śledź moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami.
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.

38 komentarzy:

  1. Podziwiam Was za wytrwalosc i trzymam kciuki za kolejne miesiace :) My tez nie jemy duzo miesa. Prawde mowic moglabym go nie jesc w ogole :) Salatka swietna, chetnie bym taka zdjadla.

    I oczywiscie gratuluje przyszlej mamusi :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, czy zrezygnowałabym z mięsa, nie wiem nawet czy w ogóle chciałabym to robić. Też nie jem go bardzo często, nie mam absolutnie żadnego problemu z roślinnymi daniami- uwielbiam je, ale mam ochotę czasami na takie soczyste mięcho. Wam gratuluję konsekwencji w podjęciu decyzji i trwaniu w niej, każdy bowiem żyję tak, aby być jak najbardziej usatysfakcjonowanym: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Angie :)Tak jak napisałam, szanuję dietę każdego i uważam też, że do pewnych wyborów dojrzewa się z czasem :)

      Usuń
  3. Sałatka wygląda i zapewne smakuje przepysznie, tym bardziej, że jestem od marchewki uzależniona :P

    Ja za mięsem nigdy nie przepadałam i nawet jak jeszcze je jadłam to w bardzo niewielkich ilościach. Na wegeterianizm przeszłam na początku ze względów zdrowotnych, ale od jakiegoś czasu bardziej mną kieruje dobro zwierząt i nie chce się przyczyniać do ich cierpienia, więc coraz bardziej zbliżam się do weganizmu, ale nadal jem jajka, póki dostajemy je od mojej babci hodującej eko kury :P No i produkty mleczne też od czasu do czasu jem...
    A Was podziwiam za wytrwałość, bo tak jak dla mnie niejedzenie mięsa i ryb nie było żadnym problemem, tak jeszcze te kilka lat temu rezygnacja z produktów mlecznych byłaby dla mnie nie do pomyślenia, a teraz widzę, że wcale ich nie potrzebuję, a Wy (a bardziej Twój mąż :P) zrezygnowaliście od razu ze wszystkich produktów odzwierzęcych ;)
    A Tobie gratuluję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu :)
      Myślę, że każdy z nas stopniowo dojrzewa do zmian w swojej diecie. Wiem, jak ona wygląda na ten moment, ale kto wie, co będzie np. za rok :) Mój Mąż rzeczywiście zmienił dość znacznie sposób odżywiania od czasu, gdy się poznaliśmy. Udało mi się rozbudzić w nim kulinarną ciekawość i pokazać, że obiad bez mięsa to też obiad :) W międzyczasie również bardzo zainteresował się losem zwierząt hodowlanych i to głównie pchnęło go do zmiany swojego odżywiania.
      Ja staram się kupować jajka tylko ekologiczne, czasem u Teściów jem jajka podarowane od rodziny. Sery kupuję raczej droższe, chętnie kozie, bo te tanie, nie dość że pochodzą z przemysłowej hodowli krów, to jeszcze są po prostu bez smaku.

      Usuń
  4. I bardzo dobrze! Ja bez mięsa jestem już ok. 1 roku i bardzo dobrze się z tym czuję! ;)
    Sałatka brzmi fajnie, do zrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bloga o kuchni srodziemnomorskiej z cala pewnoscia mozesz prowadzic! W tej kulturze przeciez bazuje sie w ogromnej mierze na warzywach. Poza tym robisz to swietnie!
    Taka salatke z marchewki robie i ja ;) Mozesz tez sprobowac z ogorka, ma inny smak, ale warto sprobowac. Planuje ja niedlugo wstawic do siebie.
    Ja ostatnio tez w glownej mierze bez miesa sie obywam. Jednak na stale chyba nie zrezygnuje. A moze i tak....
    Gratulacje potomstwa, zdrowka zycze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia :)
      Jak wstawisz przepis na sałatkę z ogórka, to chętnie wypróbuję, szczególnie, że niedługo zacznie się na niego sezon :)

      Usuń
  6. 12 lat nie jadłam mięsa i 3 lata byłam weganką więc wiem, że życie bez mięsa jest możliwe, jest smacze i jest bardzo urozmaicone:-). Trzymam kciuki za Was bo wiem, że będą kryzysy zwłaszcza w 1 roku ale łatwiej je przejść we dwoje:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Olimpio, nie wiedziałam, że miałaś taki "staż" :) My jeszcze nie wiemy, dokąd nas te zmiany zaprowadzą, ale z pewnością we dwoje jest nam łatwiej.

      Usuń
  7. Po pierwsze to gratulacje potomka:)

    My też pewien czas nie jedliśmy mięsa albo w minimalnych ilościach (wizyty) ale potem znowu powróciłam bo jakoś nie byłam w stanie szybko przygotować posiłków dla rodziny szczególnie zimą i to na zapas. O ile mogę nasmażyć mielonych na 3 dni albo udusić mięso z sosem i potem jak po pracy idę coś pozałatwiać wiem, że rodzina ma co jeść, doda nieśmiertelne ziemniaki/kaszę i buraki czy kiszonego ogórka i zimowy środkowoeuropejski ciepły i sycący posiłek gotowy. Kiełbaska na kolację czy śniadanie jako ciepły szybki posiłek też czasami bywa wybawieniem. Z posiłkami wege nie umiałam sobie poradzić. Gotowałam codziennie i godzinami przerabiałam mnóstwo kasz i warzyw (nabiału za dużo nie mogę) na sosy, zupy, kotlety, no i pasty do pieczywa. Smaczne było ale nie mogły długo leżeć (właściwie wszytko najlepsze było świeże) no i ciągle był problem "co na obiad", "co do chleba" ale coś co można szybko przygotować. Zastanawiam się jak sobie inni radzą. Jak wygląda ich tydzień czy miesiąc gotowania, zakupów i posiłków wege szczególnie zimą. Chętnie bym podpatrzyła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mątewko, pięknie dziękuję :)

      Zima się na szczęście kończy, więc przypuszczam, że nie będziemy mieć teraz problemów z rezygnacją z mięsa. Choć przed nami pierwsze wyzwanie - pierwsza bezmięsna Wielkanoc :)
      Ja mam z pewnością łatwiej niż Ty - dziecka dopiero się spodziewamy, więc póki co, gotujemy tylko dla dwóch osób. Do tego ja nigdy nie przepadałam za tradycyjnymi polskimi daniami i od dawna szukam pomysłów na inne potrawy. To mnie właśnie zaprowadziło do pokochania kuchni śródziemnomorskiej, w której dania są właśnie takie jak lubię :)

      Usuń
  8. Bardzo się cieszę z takiej informacji i z całego serca gratuluje!!! :-)
    Uwielbiam twoi bezmięsne dania ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mądry wpis! Też przeszłyśmy na dietę bezmięsną i wynikało to z problemów zdrowotnych jednej z nas, ponieważ nasz domowy chów zwierząt jest raczej humanitarny i to nie było czynnikiem naszej niechęci do mięsa. Okazało się, że dla nas to żaden problem a samopoczucie jest dużo lepsze :) Teraz przyjdą święta i trochę trudno będzie wytłumaczyć dalszej rodzinie na świątecznym spotkaniu, że nie chcemy kiełbaski, szyneczki i kotlecika ale przynajmniej najbliższa rodzina to akceptuje :)
    Sałatka ma piękny (nasz ulubiony) kolor. Jest prosta i na pewno smaczna dlatego na pewno ją przygotujemy ale bez kminku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie przypuszczałam, że tyle osób nie je mięsa :) Przed nami też pierwsze bezmięsne Święta, mam nadzieję, że wszystko pójdzie gładko :)

      Usuń
  10. Super!!Babrdzo lubie takie połaczenie. Ja robię taką sałatkę z komosą ryżową ( ktora jest gotowana z przyprawami).

    OdpowiedzUsuń
  11. również nie jadam mięsa, aż nadto.. ale nie, nie umiałabym dostarczyć sobie co jakiś czas filetu, karkówki do ryżu i warzyw.. :) Ale to już chyba zależy od człowieka..
    lubuję się również w wegańskich pastach, obiadach- je też spożywam, ale tak jak mówię- mięso co jakiś czas muszę mieć..
    Ale gratuluję wyboru, i fakt- dobrze, że dostarczasz w czasie ciąży sobie odrobinę ryb i nabiału- to potrzebne, szczególnie dla rosnącego dzieciaczka :)

    a sałatka mnie sie podoba, bardzo! :) muszę się kiedyś na nią skusić, taka fajna odmiana :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na początku gratuluję przyszłym rodzicom:)i trzymam kciuki za wytrwanie w postanowieniach.Gdybym miała więcej czasu i męża niemięsożercę lub chętnego do zmian żywieniowych byłabym w stanie ograniczyć lub wykluczyć mięso z jadłospisu,ale na dzień dzisiejszy raczej się nie podejmę takich zmian:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super przepis. Życzę wytrwałości ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Życzę wytrwałości, Nie jem mięsa od 4 lat nagle przestało mi smakować. Było to spowodowane hormonami po usunięciu tarczycy. Bardzo się z tego cieszę, urozmaicilam dietę, zaczęłam odkrywać Nowe smak; ) sałatka boska; )

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam takie sałatki!
    Robiłam już z marchewki i cukinii.
    Wegetarianizm dla mnie okazjonalnie! na tak...

    OdpowiedzUsuń
  16. Marchewkę po prostu kocham, a do tego ten dressing z pomarańczy pychota ^^ :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pozwol, ze wkleje, to co kiedys napisalam u siebie na blogu na ten temat.
    Czasem mam takie okresy w życiu, że całymi tygodniami żywię się wegetariańsko. Najczęściej, latem, innym zaś razem przychodzi ochota na mięso, wiec zwyczajnie go zjadam. Przez osiem lat byłam wegetarianką nie, dlatego że w jakiś szczególny sposób kocham zwierzęta, czy z uwagi na jakąś ideologię, a dlatego, że uważałam i do tej pory uważam, że taka dieta jest zdrowsza dla naszego organizmu. Przez cały ten okres kupowałam wyroby skórzane, bo buty i torebki tylko takie uznaję. To trochę samolubne, ale uważam, że wzięłam z wegetarianizmu to, co najlepsze. Dania wegetariańskie zresztą najbardziej mi smakują i jak widać jest ich najwięcej na moim blogu. Ale nie oszukujmy się, uważam, że będąc wegetarianką wiele traciłam ze smaków, jakie oferuje świat dlatego wrocilam do jedzenia miesa. Ktoś powie, że wszystko można w obecnych czasach zastąpić, ale ja nie uznaję produktów, które cokolwiek udają, tzn. kiełbasek sojowych o smaku kiełbasy, wędlin sojowych o smaku szynki, kotletów sojowych o smaku schabowego itp. Skoro decyduję się być wege to uważam, że należy całkowicie zmienić sposób żywienia i myślenia, wprowadzić do swojej diety całą masę nieznanych dotąd produktów i wykorzystać maksymalnie wszelkie warzywa i zboża, jakie rodzi ziemia, nie przejmując się aż nadto filozofią locovores.
    Wszystkie produkty, których używają wegetarianie i wegnanie, żeby zrekompensować sobie produkty pochodzenia zwierzęcego są, używane w mojej kuchni na równych prawach z wszystkimi innymi. Lubię kuchnię urozmaiconą i to, że w jednym dniu zjadam wołowinę a drugiego dnia tofu lub tempeh wydaje się rzeczą naturalną. To, że mleko roslinne stosuję zamiennie z krowim i używam w kuchni oprócz ogólnodostępnych zbóż również te mniej popularne a także z zamiłowaniem hoduję na działce warzywa egzotyczne i nieznane jest również dla mnie rzeczą oczywistą.
    Mieso pojawia sie u mnie 3-4 razy w miesiącu i na tym poprzestanę. Na obecnym etapie życia nie zamierzam go sobie odmawiać całkowicie, aczkolwiek nie byłoby problemu, żeby z niego zrezygnować. Musialabym jednak wziac pod uwage fakt, ze w takim przypadku byloby ciezej podrozowac po swiecie, bo nie zawsze jest wybor a czasem nawet nie ma swiadomosci, co jest czescia skladowa danego dania. Jesli nawet nam sie wydaje, ze jest wege, wcale takim byc nie musi.
    Salatka bardzo w moim stylu, uwielbiam wszystko, co przyprawione na arabska modle.
    Serdeczne gratulacje dla przyszlej mamy. Ja już od 2 tygodni ciesze sie, ze mam swoja Zosieńkę przy sobie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Thiesso za komentarz oraz za życzenia :) Tobie również gratuluję :)

      Usuń
  18. Marchewka w takim wydaniu prezentuje się po prostu pięknie! Jeśli zachodzi o wegetarianizm, ja nie jem od 14 lat mięsa, ale jem ryby i produkty pochodzenia zwierzęcego. To jest najbezpieczniejsza forma wegetarianizmu [o ile jest to jeszcze wegetarianizm- wielu uzna, że nie i nie będę z tym polemizować:)] Weganizm wg mnie jest trudny, tzn nie ma szans na tej diecie na odpowiednią podaż wszystkich witamin i skłądników mineralnych. I nawet nie chodzi tu o żelazo, a głównie o ważne witaminy B12, wit D,czy składniki mineralne, jak selen czy wapń. Oczywiście można wszystko suplementować, ale suplementy nigdy nie zastąpią jedzenia. Dlatego moda na weganizm jest fajna, ale i wg mnie niebezpieczna, bo świadomi ludzie jakoś tę dietę sobie zbilansują, pójdą do dietetyka, ale podejrzewam, że gro- szczególnie młodzieży nawet o tym nie pomyśli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To odżywiasz się tak jak ja - ja również zrezygnowałam z mięsa, ale jem ryby, jajka i produkty mleczne. Co do tego bilansowania diety wegańskiej, to owszem, wymaga to wiedzy, ale z drugiej strony, czy przeciętna osoba teoretycznie wszystko żerna też sobie tę dietę bilansuje? Jeżeli opiera dietę na produktach przetworzonych, fast foodach i białej mące, to z pewnością jego dieta nie będzie zbilansowana, bo jedzenie mięsa, czy jajek tego nie załatwi. Wszyscy powinniśmy myśleć o tym, co jemy, a często jest tak, że właśnie weganie, przez to że zmienili dietę, komponują ją bardzo uważnie. To taka moja dygresja :)

      Usuń
    2. Oczywiście zgadzam się z Tobą- zmiana diety na roślinną czy prawie-roślinną weryfikuje wiele i wpływa na lepsze wybory żywieniowe. Ale na weganizm raczej rzadko przechodzą ludzie jedzący fastfoody, a bardziej już świadomi żywieniowo i jako-tako dbający o swoją codzienną dietę (choć mogę się mylić) więc ciężko porównywać te dwie skrajne grupy. Mówiłam o przypadku odżywiania zgodnie z zasadami zdrowego odżywiania w porównaniu z weganizmem. W każdym razie jak to w życiu- trzeba znaleźć złoty środek i rozsądek :) Bo moda czy na fast foody reklamowane ochoczo wszem i wobec czy na weganizm wymaga zawsze świadomości. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  19. Właśnie tak ostatnio zauważyłem, że u Ciebie zrobiło się bardziej roślinnie. Super ;) Ja cały czas się dopiero do tego zabieram, stąd też moja akcja, żeby trochę lepiej poznać tą kuchnię. W sumie mam już za sobą wiele okresów podczas których byłem weganinem, a nawet witarianinem (i chyba nigdy tak dobrze i lekko się nie czułem jak wtedy). I tak jak Wy uczestniczyłem kiedyś w akcji "zostań wege na 30 dni". Jednak to są zawsze okresy, które później mijają i nadchodzi ochota głównie na ryby i produkty mleczne. Samo niejedzenie mięsa nie stanowi dla mnie dużego problemu, bo w sumie mało mięsożerny jestem i bardzo rzadko je przyrządzam, nawet wręcz nie lubię tego robić. Ale nie poddaję się i staram stopniowo wykluczać je z diety. Poza tym i tak uważam, że robienie sobie takich przerw to już coś. Mam w takim razie nadzieję, że również u Ciebie znajdę mnóstwo wspaniałych inspiracji na roślinne przepisy i pokarzemy wszystkim, że taka kuchnia wcale nie musi być nuda, ba, że nawet jest smaczniejsza i bardziej urozmaicona! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, na pewno wezmę udział w Twojej akcji :) Mi na razie mięsa nie brakuje, bo jak pisałam, nigdy je jadłam go zbyt dużo. I widzę teraz, że na świecie jest całkiem sporo osób z takim podejściem ja ja :)

      Usuń
  20. Koniecznie do zrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja tam od ponad 25 lat trwam w swoim wegetarianizmie, na granicy weganizmu (lubię tylko masło i jajka, resztę produktów odzwierzęcych raczej nie jadam , chyba ,że jakieś ciasta itp) Mi było łatwo bo od dziecka nie smakowało mi mięso i szybko wiedziałam co to jest (mieszkałam chwilowo na wsi i przyjaźniłam się z dziwnymi zwierzakami np krowami), a od zawsze kochałam zwierzaki i nigdy ich nie traktowałam jak rzecz . Ja nic nie tracę , mięsa nie lubiłam , ryby tez nie były moim rarytasem , a 25 lat temu zbyt dużo takich mięsnych czy rybnych rarytasów nie było , to wszystko wege mi smakuje , a ja uwielbiam to żarcie :D Życzę wytrwałości

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudownie wyglądają te marchewkowe wstążki :)
    Nie jem mięsa codziennie, ale jednak nie udałoby mi się z niego zrezygnować całkowicie - za bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny pomysł, ja tez nie przepadam za mięchem, ale od czasu do czasu jadam...

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na moim blogu i pozostawione komentarze:) Jeżeli wypróbowałaś/eś przepis z mojego bloga, prześlij mi zdjęcie, a umieszczę je w galerii na Facebooku.