Faworki z Toskanii na Tłusty Czwartek

toskańskie faworki cenci

Dzień dobry,
Z okazji Tłustego Czwartku nie mogło zabraknąć na moim blogu słodkiej propozycji. Rok temu przygotowałam zmysłowe i bardzo słodkie tureckie pączki - hanım göbeği (kobiece pępki). Tym razem zapraszam Was na faworki w wydaniu toskańskim, tzw. cenci.

Faworki lubię bardzo. Szczerze, to wolę je od pączków, jednak ich przygotowania podjęłam się po raz pierwszy. Zazdroszczę tym wszystkim, którzy mogli uczyć się tego od swoich mam i babć i mają w rodzinie sekretne przepisy. W moim domu niestety nie było takiej tradycji. Sięgnęłam więc po recepturę znalezioną w książce "Kocham Toskanię" Giulii Scarpaleggia

Cenci są podobno prostsze od faworków (nie trzeba zbijać ciasta wałkiem), jednak dla osoby, która pierwszy raz robi jakikolwiek chrust, przepis okazał się skomplikowany. Ciasto jest twarde, nie dodaje się do niego śmietany i w zagniatanie trzeba włożyć sporo siły. Podobnie wymagające okazało się rozwałkowywanie. Zdecydowanie dobrze jest podzielić ciasto na kilka porcji, wtedy jest znacznie prościej. Jeżeli jesteście w posiadaniu maszynki do makaronu, jak Giulia, koniecznie jej użyjcie. Cieniutkie rozwałkowanie ciasta (1-2 mm.) jest bowiem kluczowe, dla uzyskania pysznych i chrupiących cenci

toskańskie faworki cenci

Jeżeli chodzi o ich smak, to są one zdecydowanie mniej słodkie od tradycyjnych faworków. Do ciasta nie dodaje się cukru, a cała słodycz pochodzi od dużej ilości cukru pudru, którym je posypiemy. Ja w każdym razie go nie szczędziłam :)

P.s. Koniecznie zajrzyjcie również do Dobromiły, Mirabelki i Peli, które przygotowały wspaniałe słodkości specjalnie na Tłusty Czwartek. 

toskańskie faworki cenci

Faworki z Toskanii, Cenci


Składniki:
  • 250 g mąki pszennej (w oryginale typ 00, ja użyłam typ 650)
  • 20 g masła
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka sody
  • skórka starta z 1 pomarańczy ekologicznej
  • 2 łyżki Vinsanto (lub innego alkoholu: Grappy, Amaretto - co macie)
  • szczypta soli
  • cukier puder do posypania
  • olej do smażenia (u mnie rzepakowy rafinowany)

Przygotowanie:
  1. Na stolnicę wysyp mąkę, dodaj sodę i szczyptę soli. Dodaj masło i przesiekaj je z mąką. Zrób dołek w mące, wbij do niej jajka, umieść też skórkę z pomarańczy i alkohol. Zagniataj, aż uzyskasz gładkie i elastyczne ciasto. Uformuj je w kulę, przykryj ściereczką i zostaw na 30 min, aby odpoczęło. 
  2. Rozwałkuj ciasto na grubość 1-2 mm., podsypując mąką blat i wałek, aby się nie kleiło. Możesz pomóc sobie maszynką do makaronu, a jeśli wałkujesz przy pomocy wałka, podziel ciasto na mniejsze porcje i wałkuj partiami. Ciasto, którego akurat nie wałkujesz, przykryj ściereczką, żeby nie wyschło.
  3. Przy pomocy radełka lub noża, pokrój ciasto na paski. Strzep z nich nadmiar mąki, aby się nie przypaliła w czasie smażenia.
  4. W patelni o wysokich ściankach lub garnku rozgrzej olej do temperatury ok. 180 stopni C. Temperaturę oleju możesz sprawdzić pierwszym faworkiem (pewnie pójdzie na straty), powinno się wokół niego utworzyć dużo bąbelków. Cenci smaż pariami na złoty kolor, często przewracając i uważając, bo rumienią się bardzo szybko. 
  5. Usmażone cenci odsącz na ręczniku papierowym z nadmiaru tłuszczu, a gdy trochę przestygną, posyp cukrem pudrem. Smacznego!

***
Podoba Ci się ten wpis? Śledź moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami.
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.

6 komentarzy:

  1. Wyglądają idealnie :) U mnie w domu także nigdy nie było tradycji smażenia faworków czy pączków i ja za nimi nie przepadam, ale jak tak patrzę na te Twoje to kilka bym chętnie zjadła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy takich nie jadłyśmy. Nasza babcia robi je z ciasta na pączki, więc są zupełnie inne.
    Jesteśmy bardzo ciekawe ja te smakują! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglądają przepysznie! Ja jeszcze sama faworków nie robiłam, chociaż bardzo je lubię. I wstyd się przyznać ale w tym roku nie zjadłam nic tłustego w czwartkowy dzień...

    OdpowiedzUsuń
  4. Toskańskich to jeszcze nie jadłem, ale wyglądają naprawdę apetycznie ^^ ja w tym roku zrrobiłem takie tradycyjne jakie znam od dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zuziu super się prezentują, a że uwielbiam Toskanię i wszystko co z nią związane to koniecznie muszę je wypróbować i przenieść się tam w wspomnieniach bo strasznie tęsknie za tamtymi widokami :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne, mam tą samą książkę! :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na moim blogu i pozostawione komentarze:) Jeżeli wypróbowałaś/eś przepis z mojego bloga, prześlij mi zdjęcie, a umieszczę je w galerii na Facebooku.