Mój kulinarny pamiętnik z Toskanii - Kuchnia toskańska


Dzień dobry,
Dziś po raz ostatni wybierzemy się do Toskanii! Na sam koniec, niczym wisienkę na torcie, zostawiłam sobie bardzo smakowity temat - toskańską kuchnię

Każdy z 20 regionów Włoch charakteryzuje się niepowtarzalnymi tradycjami kulinarnymi, także Toskania ma swoje wyjątkowe, niespotykane gdzie indziej przysmaki. Część być może Was zaskoczy, jak dania zawierające flaki i wątróbkę, dziczyznę oraz grzyby. To nie jest ta super lekka włoska kuchnia jaką znamy, ale wynika z lokalnej flory i fauny - w Toskanii jest najwięcej lasów w całych Włoszech. 

Kuchnię toskańską przedstawię Wam na bazie potraw, które ja i moi przyjaciele skosztowaliśmy w czasie wyjazdu. Będzie to zatem rodzaj kulinarnego pamiętnika z wakacji :) Myślę, że przedstawione informacje przydadzą się wszystkim, którzy wybierają się do Toskanii. Zapraszam!


Chleb toskański,  pane toscano

Pierwszym produktem, z którym na pewno się zetkniecie i który zapewne Was zaskoczy, jest lokalny chleb wypiekany bez dodatku soli. Znajdziecie go pod nazwą pane toscano lub pane sciocco. Toskańczycy są z niego dumni, jednak nam wychowanym na pieczywie z dodatkiem soli może nie smakować. Z drugiej strony taki chleb dobrze komponuje się z lokalnymi serami, wędlinami i innymi aromatycznymi dodatkami, stanowi też doskonałą bazę dla toskańskich kanapeczek crostini. Chleb bez soli szybko czerstwieje, dlatego Toskańczycy znaleźli dla niego wiele zastosowań. Robią z niego zupę z dodatkiem pomidorów - pappa al pomodoro, albo sałatkę panzanellę. Ja zajadałam się pane toscano polanym lokalną oliwą i posypanym szczyptą soli (jednak), lub robiłam "alla panzanellę", podsmażając chleb na oliwie i mieszając z pomidorami, cebulą i ogórkami.


W Toskanii można też dostać chleb z solą - np. w Lidlu kupowaliśmy bardzo smaczny chleb z Sycylii z dodatkiem oliwek. 


Bruschetty i crostini

Te nieduże kanapeczki z różnymi dodatkami stanowią najpopularniejszą przystawkę w lokalnych restauracjach i osteriach. Są świetnie także jako niedroga przekąska z lampką wina w przerwie zwiedzania. Najpopularniejsza jest klasyczna bruschetta al pomodoro (z pomidorem), ale ja gorąco Was zachęcam do spróbowania innych toskańskich specjałów, jak crostini z pastą grzybową, ze słoniną oraz z pastą z wątróbki drobiowej. Więcej o toskańskich kanapeczkach napisałam w tym wpisie.


Ser pecorino

Będąc w Toskanii koniecznie musicie odwiedzić miasteczko Pienza, które słynie z produkcji i sprzedaży owczego sera pecorino. Tabliczki "Pecorino di Pienza" powieszone na ogrodzeniach agroturystyk będą Was witać już na drodze z Montepulciano. W samym miasteczku znajdziecie mnóstwo małych sklepików oferujących pecorino, a także inne lokalne specjały. Do wyboru będziecie mieli sery o różnym stopniu dojrzałości, a także z dodatkiem peperoncino, trufli, pieprzu, grzybów, czy dojrzewające w liściach winogron lub popiele. Cały ser waży kilogram, ale można też kupić zapakowaną hermetycznie mniejszą porcję.

Pecorino z truflami
Pecorino do wyboru do koloru. My do Polski przywieźliśmy kilogram sera semifresco oraz kawałek z peperoncino. Oczywiście przed zakupem sery można spróbować.


Albo zamówić w restauracji wybór serów i lampkę wina...


Nawiasem mówiąc Pienza to miejsce szczególne nie tylko z uwagi na niesamowite sery. Jest tam po prostu pięknie! Wystarczy spojrzeć:


Prosciutto, salame, finocchiona

Miłośnicy mięsa także nie powinni być zawiedzeni toskańską kuchnią. Mogą wybierać spośród lokalnych wędlin, np. szynki wieprzowej prosciutto toscano, salami salame, finocchiony (kiełbasy z dodatkiem kopru włoskiego), soppressaty (salcesonu), słoniny (lardo) lub wędlin z dziczyzny.


A jak Was najdzie ochota na zupę...


to koniecznie spróbujcie jednej z poniższych.

Pappa al pomodoro to zupa zrobiona ze świeżych pomidorów, chleba, oliwy, czosnku i bazylii, często serwowana na zimno. Pyszna, idealna na posiłek w upalny dzień.

Ribollita z kolei to gęsta zupa z fasoli, kapusty (klasyczna z miejscową odmianą cavolo nero) i czerstwego chleba. Jest sycąca, spokojnie możecie zrezygnować z secondo piatti :)


Makarony

W Toskanii, podobnie jak w pozostałych regionach Włoch, makarony podawane są na pierwsze danie, primi piatti. Możecie wybierać spośród znanych w całym kraju makaronów z sosem bolognese, arrabiata itd., ale jeżeli chcecie skosztować czegoś wyjątkowego i regionalnego, to polujcie na makaron w sosie grzybowym z truflami lub pappardele z sosem z królika.


Kolejna miejscowa specjalność to pici, produkowany pod Sieną makaron z kształcie grubszego spaghetti. Możecie zamówić go w restauracji, np. Pici con le Briciole z dodatkiem czerstwego chleba i anchois lub kupić w jednym ze sklepików z regionalnymi produktami i przywieźć do domu.



Bistecca alla fiorentina

Prawdziwą dumą kuchni toskańskiej jest befsztyk po florencku z bydła rdzennych toskańskich ras chianina lub maremmana. Mięso kroi się wraz z kością w specjalny sposób (przypomina stek T-bone). Jest to naprawdę kawał mięsa - stek waży od 1 do 1,5 kg, ma grubość 5-6 cm. Tradycyjnie smaży się go na ruszcie nad gorącym węglem drzewnym, soli na sam koniec i oczywiście powinien być krwisty. To zupełnie nie moja bajka, jednak nasi panowie bardzo chcieli go spróbować. W restauracjach kosztuje nie mało, dlatego mieliśmy szczęście, że podano nam go w czasie kolacji toskańskiej w naszej agroturystyce


Dania z dziczyzny

Jak już wspominałam, kuchnia toskańska słynie z potraw z dziczyzny, szczególnie królika. Na lekcji gotowania miałam okazję przyrządzać królika cacciatore, czyli po myśliwsku, duszonego z warzywami i białym winem. W restauracjach dostępne są poza tym dania z dzika, jak ten gulasz z ziemniakami.

Trippa czyli flaki

Przyznajcie się, chyba nikomu z Was kuchni włoska nie kojarzy się z flakami. Mi również, jednak okazuje się, że Toskańczycy za nimi przepadają. Pamiętam widok surowych flaków w sklepie mięsnym w Mercado Centrale we Florencji, które wyglądały niczym włochata pierzynka. Mój Mąż, wielki ich miłośnik, zamówił sobie flaki w restauracji w Montepulciano. Podano mu je arcy po włosku - zapieczone z serem i sosem pomidorowym.


Desery

Najsławniejszym toskańskim deserem, którego popularność daleko przekroczyła granice tego regionu, jest oczywiście tiramisu. Choć o miano stolicy tiramisu pretenduje także Wenecja, według jednej z legend jego twórcą był władca Toskanii Cosimo III de' Medici. Dla mnie najważniejsze jest to, że posiadłam sekret jego przygotowywania w czasie lekcji gotowania i teraz mogę dowoli cieszyć się jego smakiem w domu :)


Kolejną słodkością, która szczególnie przypadła nam do gustu, były kruche ciasteczka z migdałami, cantucci. Zajadaliśmy się z nimi na śniadanie w towarzystwie słonego serka (naprawdę pyszne połączenie) oraz w bardziej tradycyjnym zestawieniu, ze słodkim winem deserowym, Vin Santo. Przywieźliśmy również kilka paczuszek do Polski, jako prezent dla rodziny i znajomych.


W czasie wycieczki do Sieny spróbowaliśmy słynnego piernika, panforte, tradycyjnie przygotowywanego tylko na Boże Narodzenie, jednak obecnie dostępnego w każdej lokalnej cukierni i restauracji. Panforte ma konsystencję miękkiego nugatu, jest pełne orzechów i suszonych owoców. Przepis na ten deser pokazywałam Was także w zeszłym roku na blogu.


Włochy na pewno kojarzą się Wam z pysznymi gelato, ale czy wiedzieliście, że w miasteczko San  Gimignano możecie skosztować najlepszych lodów na świecie? Lodziarni na pewno nie przeoczycie, bo wiecznie przed jej drzwiami ustawia się bardzo długa kolejka. Zresztą stosowany szyld podpowie Wam, że to właśnie tutaj. Co mogę powiedzieć, lody były bardzo dobre, dostępne w przedziwnych smakach, ale czy najlepsze na świecie? Sami oceńcie :)



Wino i grappa

Toskania to oczywiście wspaniałe wina, szczególnie czerwone, wytrawne Chianti Classico, powstające z winogron rosnących na wzgórzach pomiędzy Florencją i Sieną. Jednak zwiedzając miasteczka na południe od Sieny warto spróbować produkowanych tylko tam: Vino Nobile de Montepulciano (szlachetne i dość drogie wino z winogron rosnących na malowniczych wzgórzach wokół miasteczka Montepulciano) oraz Brunello de Montalcino (z leżącego nieopodal miasteczka Montalcino).

W czasie zwiedzania fortecy w Montalcino, skusiłam się na małą degustację w miejscowej enotece.


Miłośnicy win słodkich powinni skosztować wymienianego już wina deserowego Vin Santo, zaś mocnych alkoholi (jak nasze chłopaki) grappy, tzw. wódki z winogron, będącej destylatem przefermentowanych wytłoków i pestek winogron. 

***

Ufff, jak widzicie, o toskańskiej kuchni można mówić godzinami i tak naprawdę mój dwutygodniowy pobyt nie pozwolił mi na spróbowanie wszystkich wspaniałości. A Wam jak się podobają przedstawione przysmaki? Co chcielibyście spróbować będąc w Toskanii?

Podoba Ci się ten wpis? Śledź moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami.

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.

17 komentarzy:

  1. Kuchnia toskańska to eksplozja smaków, chciałabym kiedyś wybrać się tam i posmakować tych wszystkich pyszności serwowanych prosto z kuchni samego prawdziwego toskańskiego szefa kuchni: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuchnia toskańska podbiła niejedno serce, również moje. Jeśli będziesz miała okazje, koniecznie się tam wybierz :)

      Usuń
  2. Oboje z mężem uwielbiamy toskański chleb bez soli. A że nie da się go kupić w Polsce - nauczyłam się piec pane toscano:-) Lubimy też schiacciatę, którą piekę przy okazji, najczęściej z grubą solą i rozmarynem.
    Co do najlepszych na świecie lodów w San Gimignano - no cóż, smaczne, owszem, ale czy lepsze niż w innych miejscach z dobrymi lodami w Italii? Mam wątpliwości, jednak trzeba było spróbować, prawda?
    Pisząc o winach nie wspomniałaś o jeszcze jednym lokatnym trunku - o winie vernaccia di San Gimignano. Kupiliśmy butelkę, ale wciąż czeka na degustację, więc mogę o nim napisać tylko, że jest to wino białe i pochodzi z okolic San Gimignano właśnie.

    Dziękuję Ci za wpis o toskańskich smakowitościach, to zawsze budzi najmilsze wspomnienia:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hajduczku, dziękuję za komentarz i dopisanie wina vernaccia di San Gimignano. Akurat z nim nie miałam styczności podczas mojego wyjazdu, a szkoda. Co do lodów, to wiadomo, trzeba było spróbować :) Podobno najwyższą nagrodę mają ich czekoladowe, które akurat się skończyły jak kupowaliśmy.

      Usuń
  3. Co do lodów z San Gimignano to jestem zdania, ze z pewnością są z górnej półki. Na pewno jednak można spróbować takich smaków, których nigdzie indziej nie widziałem. Dla mnie hitem były lody o smaku lokalnego wina Vernaccia. Czułem jakbym pił najprawdziwsze wino, a pijam je chętnie, bo pyszne jest :-) W San Gimignano jadłem również pyszne trippa...
    Jeśli chodzi o wina to Chianti Classico nie podeszło mi specjalnie, za to Brunello to zupełnie inna bajka. Bardzo smakowało mi tez Morellino di Scansano.
    Panforte jest przednie, ale moim słodkim hitem jest Buccellato di Lucca.
    Z wytrawnych smakołyków to przede wszystkim sery- np. pecorino toscano no i wędliny - Prosciutto Toscano i mój hit Prosciutto di cinta senese :-) No i oliwa oczywiście, obecnie spożywam z okolic Sieny :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie uświadomiłeś mi, że powinnam była dopisać jeszcze oliwę jako ważny element kuchni toskańskiej i w sumie mój ulubiony - tyle tych toskańskich przysmaków, że łatwo się pogubić :) Ale mam nadzieję, że ze względu na osobny post o degustacji oliwy z Toskanii zostanie mi to wybaczone :)

      Co do win to mi akurat Chianti Classico smakuje, szczególnie te, które piliśmy w czasie lekcji gotowania w Gaiole in Chianti. No i oczywiście sery - pecorino jest niezrównane !

      Usuń
  4. Podróż marzeń do Toskanii wciąż przede mną. Póki co rozkoszuję się Twoim wpisem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko jest takie kolorowe, piękne. Tutaj 'czuć' zapach i smak ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. o matulu.. cudowności.. <3 te słodycze, te makarony.. te wina!
    aahh.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, pozostało tylko wzdychać z zachwytu :) Albo z żalu, że się już tam nie jest ;)

      Usuń
  7. Uwielbiam takie wpisy i zawsze czytam z wielkim zainteresowaniem, dlatego zostawiłam sobie dzisiaj na "deser", zeby celebrowac moment czytania bo wczoraj nie mialam czasu. Wpis dla mnie tym bardziej ciekawy, ze wciaz lapie sie na tym, ze bardziej znam sie na kuchni azjatyckiej, niz na tej blizszej, europejskiej i wiem, ze szybko sie tam nie wybiore, bo kiedy przyjdzie wybierac kierunek wakacji to i tak wygra Azja, badz jakis egzotyczny kraj. Ciesze sie zatem, ze mozna przynajmniej podrozowac kulinarnie, chociaz skad wziac w Polsce takie wspaniale sery? Od samego patrzenia na nie robie sie glodna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję Thiesso za miły komentarz :) A ja z kolei mało wiem o kuchni azjatyckiej i chętnie poczytałabym o niej na Twoim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniale to wszystko opisałaś. Mam nadzieję, że na blogu będziesz częściej zamieszczać wpisy około kulinarne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że takie wpisy się podobają :)

      Usuń
  10. Dania, które na prawdę chciałabym spróbować. Jeszcze nic nie jadłam z toskańskiej kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko przed Tobą. Na moim blogu znajdziesz kilka przepisów z kuchni toskańskiej, np. taki prosty makaron: http://www.chilliczosnekioliwa.pl/2014/10/makaron-z-sosem-ratatouille.html

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na moim blogu i pozostawione komentarze:) Jeżeli wypróbowałaś/eś przepis z mojego bloga, prześlij mi zdjęcie, a umieszczę je w galerii na Facebooku.