Relacja ze Street Food Festiwal - 16.06.13 Warszawa


Dzień dobry,
W ostatni weekend z moim mężem odwiedziliśmy festiwal Street Food Festiwal zorganizowany przez Tomka Jakubiaka i restaurację Spoko Loko na warszawskim Wilanowie. Dziś zapraszam was na relację z tego wydarzenia - w poście znajdziecie moje subiektywne wrażenia oraz dowiecie się, jakie ciekawe knajpy wystawiły się na festiwalu. Zapraszam!

Street Food Festiwal czyli festiwal ulicznego jedzenia

Była to impreza skupiająca restauracje sprzedające tzw. uliczne jedzenie i jak piszą organizatorzy na stronie eventu, miała na celu udowodnienie, ze fast food idzie w stronę zdrowia i produktów najwyższej jakości. Mówimy tu o daniach sprzedawanych nie przez wielkie koncerny, lecz przez małe bary, w których np. bułka do hamburgera pieczona jest na zakwasie, a do tego używa się najwyższej jakości wołowiny i świeżych warzyw. Takich knajp jest coraz więcej na kulinarnej mapie Warszawy, ale podobno w innych miastach trend ten dopiero raczkuje. Tak czy siak, jeżeli mam zjeść coś na mieście to chętnie jadam właśnie w takich miejscach, a na sam festiwal bardzo ostrzyłam sobie zęby, licząc na spróbowanie dań z ulicznych knajp, których jeszcze nie znam.

Moje wrażenia

Po przybyciu na miejsce stwierdziliśmy, że frekwencja zdecydowanie przekroczyła oczekiwania organizatorów. Tłumy kłębiły się przy stoiskach i trzeba było czekać 20-30 minut, aby dostać swoje danie. Największą popularnością cieszyły się stoiska z burgerami. Mimo że było ich ze cztery, to i tak trzeba było czekać w kolejce nawet godzinę. Niestety zrezygnowaliśmy ze spróbowania hamburgerów, mimo że bardzo na nie liczyliśmy. Takiej liczby odwiedzających nie spodziewali się też restauratorzy - w niektórych stoiskach były już braki w asortymencie, mimo że festiwal odbywał się dopiero od 2 godzin. 
Niestety nie było też gdzie usiąść z już zakupionym jedzeniem...


Ogólnie na imprezie brakowało piknikowej atmosfery, na jaką liczyłam. Czułam się raczej jak w strefie gastronomicznej na festiwalu muzycznym. Z tego wszystkiego dość szybko się ulotniliśmy.

Na podstawie tego festiwalu mogę stwierdzić, że fast foody vel street foody cieszą się zdecydowanie większą popularnością niż slow foody. Na festiwalu regionalnym nigdy nie widziałam tylu ludzi, ale i atmosfera bardziej mi odpowiadała. Lubię pogadać ze sprzedawcą, a nie stać w półgodzinnej kolejce, aby coś zjeść. Pragnę tu też dodać, że oboje z mężem zdecydowanie należymy do osób, które nie lubią zatłoczonych miejsc, a moja relacja jest subiektywna. Część osób odwiedzających festiwal wyglądała na zadowolonych:)

Ciekawe stoiska

Pełną listę restauracji znajdziecie na stronie festiwalu. Ja chciałam wam przedstawić kilka stoisk, które spodobały mi się najbardziej.

Wyobraźcie sobie, że znalazłam na festiwalu dwie restauracje serwujące /a jakże!/ kuchnię śródziemnomorską w wersji ulicznej. Pierwsza z nich to bliskowschodnia Siriana podająca laffę z jagnięca koftą (która pyszni się na zdjęciu po prawej), kurczakiem lub falaflem oraz trzy rodzaje hummusów podawane z pitą. Spodobało mi się to, że placki był świeżo wypiekane na tyłach stoiska, co naprawdę było czuć jedząc laffę. Ja zamówiłam tę z falaflem, jako dodatki miałam marchewkę z pietruszką i sosy - była bardzo aromatyczna, świeża, po prostu pyszna. Planuję wybrać się do tej restauracji poza festiwalowo:)


Druga restauracja śródziemnomorska to marokański Mahreb serwujący kebaba w bułce, baba ganoush, oliwki a nawet marokańskie trufle.


Ciekawą ofertę zaprezentowała Pani ze Smaku obfitości przygotowująca "na żywo" pierogi z jednym z dwóch farszów - ziemniaczanym a'la ruskim oraz z soczewicy. Po ulepieniu pierogi były smażone na tyłach stoiska.


Dziewczyny z Le Targ przygotowały fajne kanapeczki z groszku i pieczarek.



Podsumowanie

Tłum ludzi, choć zaszkodził atmosferze, na pewno świadczy o dużym sukcesie reklamowym festiwalu i rosnącej popularności tego typu imprez wśród mieszkańców Warszawy. Była to pierwsza edycja festiwalu, dlatego można wybaczyć organizatorom pewne niedociągnięcia. Festiwal stał się ofiarą swojej popularności. Ale beż wątpienia mogę powiedzieć, że jedzenie był pyszne i restauracje ulicznego jedzenia polecam. 

A czy wy jadacie w tego typu miejscach i jaka jest wasza opinia o restauracjach serwujących uliczne jedzenie?

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za wizytę na moim blogu i pozostawione komentarze:) Jeżeli wypróbowałaś/eś przepis z mojego bloga, prześlij mi zdjęcie, a umieszczę je w galerii na Facebooku.