Relacja z Festiwalu Czas Dobrego Sera w Sandomierzu, 2013


Dzień dobry,

Dziś chciałam was zaprosić na relację z Festiwalu Czas Dobrego Sera, który odbył się w Sandomierzu w dniach 1-2 czerwca. Można powiedzieć, że wyjazd na festiwal planowałam już od roku, kiedy to przeczytałam relację z jego poprzedniej edycji na blogu Ziołowy Zakątek. Ale wtedy żałowałam, że było już po festiwalu! Bo co tu dużo opowiadać, uwielbiam sery, szczególnie te tradycyjnie wytwarzane:) Tegoroczny festiwal idealnie wpasował się terminem w długi weekend z Bożym Ciałem, tak więc połączyłam przyjemne dla żołądka z przyjemnym dla ducha i ze znajomymi wybraliśmy się na 4 dniowy wypad do Sandomierza. Przepiękne miasto - polecam!

Wracając do festiwalu - z mojej relacji dowiedzie się jakie sery można było kupić na festiwalu, czego ciekawego można się było do serów napić (a było co!), oraz które sery owcze - polskie czy światowe- wygrały pojedynek w czasie Laboratorium Smaku:) Pozwoliłam sobie też na trochę dygresji na temat sandomierskiego winiarstwa. Zapraszam!

Czas Dobrego Sera czyli III Ogólnopolski Festiwal Nieskończonych Form Mleka

Czas Dobrego Sera to organizowany przez Slow Food festiwal, który promuje sery wytwarzane tradycyjnymi metodami, najczęściej z małych wytwórni zagrodowych. Według informacji organizatorów na III edycji festiwalu pojawiło się ponad 50 producentów z ponad 200 rodzajami sera - prawdziwy serowy zawrót głowy! Festiwalowi od początku towarzyszy konkurs na najlepszy polski ser, a także serowe Laboratoria Smaku, czyli degustacje. Po więcej informacji zajrzyjcie na stronę festiwalu: www.czasdobregosera.pl.

Swoją serową przygodę rozpoczęłam od spróbowania prawdziwych oscypków od bacy Wojciecha Komperdy z Bacówki w Czorsztynie. I zaczęłam najlepiej jak mogłam, gdyż te oscypki dostały tegoroczną nagrodę Grad Prix 2013 oraz zwyciężyły w kategorii sery wędzone.

Oscypki z grilla to żelazny festiwalowy przysmak.
Sery Ślubowskie, po raz pierwszy obecne na festiwalu. Są to młode sery podpuszczkowe z mleka krowiego niepasteryzowanego wytwarzane z różnymi dodatkami. Są pyszne, kremowe, trochę jak twarożek, ale bardziej zwarte. Mi najbardziej przypadł do gustu ten z czarnuszką.


Rusłan Kozynko z Rancza Frontiera z uśmiechem na ustach częstował swoimi zwycięskimi w kategorii "długo dojrzewające" serami - serem owczym blue i serem dżersejowym blue. Ale, jak sam powiedział pewnej Pani, nie liczy się, czy ser dostał nagrodę, ale czy nam smakuje. Dlatego ja wybrałam delikatniejszy w smaku ser owczy dojrzewający:)


W festiwalach kulinarnych uwielbiam bezpośredni kontakt z producentami, ludźmi z pasją, którzy chętnie opowiadają o swoich produktach i nie skąpią w czasie częstowania. Gdzie indziej mamy taką możliwość sprawdzenia, co kupujemy? 

Na zdjęciach: sery owcze z Ranczo Frontiera, sery z Gospodarstwa Wańczykówka oraz sery kozie
Ogromne bryły sera długo dojrzewającego Emilgrana w typie Parmezana cieszyły się na festiwalu dużą popularnością, a Panie sprzedające musiały włożyć wiele siły w odkrajaniu kolejnych kawałków. Na mnie takie wielkie sery zawsze robią duże wrażenie!


Na festiwalu był też akcent śródziemnomorski w postaci stoiska z toskańskimi serami owczymi od Antonello Sanno. Antonello specjalnie na festiwal przejechał ponad 1000 km, a ceny miał podane w euro;) Jego 2 miesięczne Pecorino w wersji naturalnej i z peperoncino (bardzo ostre) podbiło nasze serca. A, miał też w sprzedaży włoskie salami.


 Obok stoisk z serami na festiwalu wystawiło się wielu producentów świetnych polskich alkoholi. Do wyboru były wina (o czym dalej), piwa z Browaru PINTA, cydry, nalewki i miody pitne...

Na festiwalu kupiłam butelkę świetnego cydru z mieszanki różnych jabłek starych odmian od Pana Hieronima, specjalizującego się dotąd w nalewkach.
... były też chleby, wędliny, przyprawy itd. Ale mi z tych "nieserowych" stoisk najbardziej do gustu przypadło stoisko z przetworami "Towary niezwykłe", pełne ślicznych kolorowych słoiczków z konfiturami, musztardami i innymi pysznościami.

 
Po spróbowaniu zawartości wielu słoiczków zdecydowałam się na konfitury do sera z papryki i daktyli. Pychotka!

Laboratoria Smaku

W czasie festiwalu wzięłam udział w Laboratorium Smaku pt. Najlepsze polskie sery owcze versus najlepsze owcze sery na świecie. Specjalnie wybrałam ten temat (a była to tylko jedna z wielu organizowanych degustacji), bo byłam ciekawa, jak nasze polskie sery wypadną w porównaniu ze śródziemnomorskimi sławami z Włoch, czy Francji.


Polską "drużynę" reprezentowały takie sery jak 1-dniowy ser owczy, bryndza, oscypek i frontiera owcza blue. "Ze świata" degustowaliśmy 2-miesięczne toskańskie Pecorino oraz francuski Roquefort. Najciekawsze były połączenia sera z dodatkami, oprócz tradycyjnego z winem (tu toskańskim), łączyliśmy np. ser owczy blue z cydrem Ignaców a Roquefort z Miodem Pitnym Koronnym z Pasieki Jaros i chlebem z rodzynkami i migdałami od Consonni. Kontrast pleśniowego ostrego sera ze słodkim alkoholem jest bardzo udany:) Oto w sumie najbardziej chodzi w Laboratoriach - aby smakować i próbować nowych połączeń, niejako szkolić swoje kubki smakowe:)

I takie przemyślenia mi się tu nasunęły - że cudze chwalicie a swojego nie znacie:) Nasze sery zagrodowe w niczym nie ustępują serom włoskim czy francuskim, są tylko mniej dostępne dla przeciętnego odbiorcy. Można je nabyć na festiwalach, na niektórych bazarach i targowiskach w Warszawie, niektóre są też dostępne przez internet (tylko, że niestety trzeba wtedy zamówić większą ilość, co najmniej 1 kg, co dla niektórych może być problemem). Myślę, że mogę polskich serów używać do śródziemnomorskich dań, uzyskując bardzo ciekawe rezultaty.

Sandomierskie wina

Na festiwalu swoje stoisko miał Sandomierski Region Winiarski reprezentowany przez Winnicę Płochockich oraz Winnicę nad Jarem. Wiedzieliście w ogóle, że w Sandomierzu i okolicach produkuje się wino? Ja słyszałam już trochę o polskim winiarstwie, ba! byłam nawet na laboratoriach o polskich winach w Łodzi, ale nie wiedziałam, że rozwija się też w Sandomierzu i ma tu wielowiekowe tradycje.

Na górnym zdjęciu toskańskie wina San Michele od Gaetano Accardo, które piłam w czasie Laboratorium Smaku. Na drugim zdjęciu wina z Winnicy Płochockich - mój faworyt to białe wytrawne Lumini.

Postanowiłam zgłębić temat i dowiedziałam się, że pierwsze winnice w Sandomierzu zostały założone w XIII w., a dzięki przecinającym miasto szlakom handlowym, wino z regionu było znane w różnych częściach Polski i Europy. Na ziemi Sandomierskiej panują warunki sprzyjające uprawie winorośli  - wyjątkowy mikroklimat, znakomite gleby oraz ukształtowanie powierzchni (liczne południowe stoki). W średniowieczu był to region bogaty, z rozwiniętym rolnictwem, iście mlekiem i miodem płynący. Teraz sandomierskie winiarstwo się odbudowuje, czego dowodem jest powstanie w 2012 roku Sandomierskiego Szlaku Winiarskiego, prowadzącego do gospodarstw agroturystycznych, plantacji winogron i producentów win. Ponoć można nawet wziąć udział w zbiorach winogron! Ach, poczułam się tak, jakbym miała tu blisko swój mały kawałek regionu śródziemnomorskiego:) Więcej o temacie na: www.winokultura.pl.

Na koniec chciałam wam pokazać sery, które przywiozłam z festiwalu. Dodam, że już je praktycznie zjedliśmy:(



P.s. Jeżeli zainteresował was temat i też chcielibyście się wybrać na festiwal kulinarny, to zapraszam do odwiedzenia zakładki Festiwale kulinarne, w której zamieściłam kalendarium wydarzeń na rok 2013:)

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, pozostańmy w kontakcie. Możesz śledzić moją stronę na Facebooku lub Google +, aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami. Obserwuj mnie też na Instagramie, gdzie znajdziesz migawki z mojego codziennego życia.

2 komentarze:

  1. Ja nie mogę tu wchodzić, bo zaraz robię się głodna :))) a nie upiłaś się od takiej ilości trunków? ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe, no może trochę:P ale przecież na festiwalu chodzi o dobrą zabawę:)))

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na moim blogu i pozostawione komentarze:) Jeżeli wypróbowałaś/eś przepis z mojego bloga, prześlij mi zdjęcie, a umieszczę je w galerii na Facebooku.